Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

19.05.2011
czwartek

Pochwała kopiowania

19 maja 2011, czwartek,

Czy fascynacja tworzeniem i krytyka kopiowania nie jest jakąś formą imperializmu? Bronią tych, którzy nie mają wystarczających zasobów, żeby stworzyć coś nowego? Tak sobie pomyślałem, czytając na stronie „Wired” tekst o tym, że Chińczycy kopiują nie tylko gry i filmy, ale też technologie wojskowe.

Artykuł poświęcony jest przede wszystkim ewidentnie wzorowanej na „America’s Army” chińskiej grze, z udziałem której mają się szkolić chińscy żołnierze, ale w którą mają grać też cywile. Uwagę zachodnich mediów zwróciło jednak nie inspirowanie się amerykańskim wzorem, ale odwrócenie schematu, do którego amerykański kompleks militarno-rozrywkowy nas przyzwyczaił – zamiast sterować amerykańskimi chłopcami i strzelać do mudżahedinów lub rosyjskich nacjonalistów, gracze walczą z amerykańskim wojskiem. Sprawa jest o tyle niezwykła, że wysokobudżetowe produkcje z dobrą grafiką, w których Amerykanie są tymi złymi, po prostu się nie zdarzają. Moją uwagę zwróciło jednak coś innego.

Dla autora tekstu, Davida Axe’a, historia komputerowej strzelaniny jest pretekstem do zrobienia małej wyliczanki na temat tego, co jeszcze Chiny skopiowały od innych armii. Okazuje się więc, że niewidzialny dla radarów chiński myśliwiec Chengdu J-20, mógł powstać na bazie technologii skopiowanych z amerykańskiego F-117, który został zestrzelony przez Serbów podczas wojny o Kosowo. Chińskie maszyny starszej generacji to z kolei efekt inżynierii wstecznej samolotów rosyjskich (co pokazuje, że trudno wyznaczyć granice łańcucha kopiowania – wiadomo przecież, że sporo radzieckich produktów, w tym kilka samolotów wojskowych, było kopiami amerykańskich). Pytanie brzmi: gdzie przebiega granica między innowacją a modyfikowaniem, kopiowaniem, czy wreszcie kradzieżą rozwiązań?

Zastanawia się nad tym w przedostatnim „New Yorkerze” Malcolm Gladwell (online można przeczytać niestety tylko fragment), opisując m.in. historię myszki komputerowej. Pokazuje, że droga od samego pomysłu, w wypadku myszki przypisywanego najczęściej Douglasowi Englebartowi, do jego udanej realizacji w wydaniu Apple, jest długa. I że czasem przełożenie rewolucyjnej idei na przydatny, niezawodny i tani produkt jest trudniejsze, niż wymyślenie pierwszej wersji. Idea to dopiero początek procesu. Wygląda na to, że Chińczycy są coraz lepsi w pracy na jego kolejnych etapach, niespecjalnie zaprzątając sobie głowy fazą pierwszą.

Oczywiście otwarte jest pytanie, jak daleko można rozciągać te analogie – bo czym innym jest kopiowanie związane z jakąś formą udoskonalania pomysłów, a czym innym inne formy kopiowania, jak np. kopiowanie plików. A może wcale nie?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. O inżynierii wstecznej stosowanej w Chinach piszą też Tapscott i Willimas w Wikinomii. W tym przypadku jest to obejście patentów, ale nie jest ono kopiowaniem rozwiązań patentowanych, a więc dopuszczalne. Gry to jednak nie patenty, aczkolwiek… mi trudno ustalić tu granice 🙂

  2. Poza Chińczykami, gier używają islamscy terroryści, choć raczej do propagandy werbowania, niż szkolenia. I tam też Amerykanie są tymi złymi, oczywiście. A czytałem o tym znacznie wcześniej, niż o wykorzystaniu gier przez US Army, więc może to wcale nie Amerykanie byli pierwsi?
    Trzeba by także postawić pytanie – ile amerykańskie technologie silników odrzutowych zawdzięczają pracy uczonych nazistowskich?

  3. Mistrzami kopiowania byli Rosjanie w latach zimnej wojny. Praktycznie wszystkie nie militarne produkty ich przemysłu są kopiami zachodnich. Najwyraźniej to widać na przykładzie samolotów pasażerskich które są niemal bliźniakami tych z zachodu.

  4. @Jurgi: było kilka inicjatyw typu Under Ash, ale te gry nie wyglądają jak Call of Duty bynajmniej, widać, że inne budżety. i nie wiem, czy chodziło o werbowanie terrorystów – bo może też o to, żeby arabskie dzieciaki mogły czasem na ekranach postrzelać do kogoś innego, niż ludzie w turbanach, a o to w komercyjnych tytułach naprawdę trudno. A amerykańskie technologie lotnicze i kosmiczne – nie wiem czy można mówić o kopiowaniu, w końcu pracowali przy nich ci sami ludzie 🙂

    A radzieckie samoloty jak najbardziej – i to nie tylko pasażerskie, bo jak nam niedawno przypominano, one często były budowane na bazie wojskowych..