Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

1.12.2011
czwartek

Karmienie e-potwora. Amazon, DRM i krótkowzroczność wydawców

1 grudnia 2011, czwartek,

W ręce wpadł mi intrygujący tekst (dzięki, Dominik!) o tym, jak amerykańscy wydawcy ślepo wierzący w systemy DRM, sami wpakowali się w kłopoty.

Jak pisze Charlie Stross, amerykański rynek wydawniczy jest zdominowany przez sześć dużych grup, których polityka w kwestii e-booków jest jasna: publikujemy tylko treści z systemem DRM. Stross uważa, że to po części efekt przynależności do konglomeratów medialnych, które boją się (pewnie słusznie), że z książkami w sieci stanie się to, co stało się z filmami i muzyką. Okazuje się jednak, że obsesyjnie (co nie zmienia faktu, że nieskutecznie) walcząc z „piratami”, wydawcy przeoczyli inne zagrożenie dla swojej pozycji. Tak, to zmierzający do Polski wielkimi krokami Amazon (przy okazji – tutaj świetna rozmowa z Jeffem Bezosem).

W USA rynek e-booków rośnie bardzo szybko, Stross szacuje, że w zależności od segmentu rynku jest to od 20 do 40% sprzedaży. Jaki udział w tym rynku ma Amazon? Jakieś? 80%, co czyni z niego faktycznego monopolistę, zdolnego do uzyskiwania od partnerów specjalnych warunków i w ten sposób skutecznie wycinającego konkurencję. Promując Kindle’a i rynek, którym rządzi, Amazon wpływa też na przyspieszenie popularyzacji e-booków, ograniczając dostępność części tytułów w wersji papierowej. Oczywiście z perspektywy klienta ma to swoje plusy – przede wszystkim spadek cen. Pozostaje jednak pytanie, co Amazon zrobi za kilka lat, kiedy e-rynek będzie większy od rynku publikacji papierowych, a rządzić nim będzie niemal w pojedynkę? To sytuacja Empiku do tysięcznej potęgi – przecież mówimy o zdalnej sprzedaży o nieograniczonym zasięgu, w wypadku której argumenty takie jak bliskość do lokalnej księgarni odpadają, bo punkt sprzedaży masz pod palcem.

A gdzie w tym wszystkim DRM? Jak pisze Stross:

DRM w e-bookach daje Amazonowi świetne narzędzie do wiązania klientów z platformą Kindle. Jeśli kupisz książkę, którą możesz czytać tylko na Kindle’u, to naturalnie niechętnie przeniesiesz się na inne platformy, które nie pozwolą na korzystanie z zamkniętych książek z Kindle – i jeszcze bardziej niechętnie na inne platformy e-bookowe z konkurencyjnych sieci, które korzystają z innego DRM. (?) A w odróżnieniu od pirackich kopii (które nie reprezentują automatycznie utraconych wpływów), Amazon jest bezpośrednim zagrożeniem dla dochodów.

DRM pomaga Amazonowi w uczynieniu z wydawców swoich zakładników. Nie ma wątpliwości, że firma Bezosa coraz silniej będzie też podjadać kolejne kawałki z ich tortu i korzystając z pozycji na rynku coraz mocniej wchodzić nie tylko w rynek sprzedaży, ale też w kompetencje wydawców. Bo przecież celując w globalne hity o nakładach setek tysięcy e-gzemplarzy nie ma sensu dzielić się zyskami z wydawcą – lepiej pracować bezpośrednio z autorem.

Niejednokrotnie pisaliśmy tu z Alkiem o toksyczności DRM, ale przeważnie z perspektywy wkurzonych konsumentów. Stross pokazuje, że DRM szkodzi także drugiej stronie przemysłów kultury – i to nie tylko właśnie „wkurzając konsumentów”, ale też wystawiając wydawców innej firmie, która pozbawia ich wpływów. Oczywiście, tekst Strossa jest tendencyjny – to nie do końca tak, że wydawcy nic nie mogą, sam pisałem tu kiedyś, że Amazon nie ma z nimi lekko. Ale jest też oczywiste, że z każdym miesiącem rynek e-booków będzie większy, i że to wydawcy będą mieć coraz mniej lekkie życie z Amazonem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Ebooki to spadek cen? Nie wydaje mi się. Może ja miałem okazje patrzeć na specyficzne pozycje, ale wersja na Kindle jest często droższa od papierowej.

  2. Tak, ale Amazon – przynajmniej na razie – próbuje cisnąć wydawców, żeby było taniej, zachęca ich też wyższym udziałem w zyskach. W wypadku książek wycenionych poniżej 10$ to aż 70%. Generalnie – jeśli wierzyć Bezosowi – Amazon stawia na wolumen sprzedaży i niskie marże. Co nie znaczy, że w przyszłości im się nie zmieni.

  3. Zadziwiająca jest krótkowzroczność wytwórców samochodów, wyposażających produkowane przez siebie samochody w zabezpieczenia uniemożliwiające uruchomienie pojazdu osobom nie posiadającym kluczyków.
    Przecież – od dawna – wiadomo, że stanowi to tylko utudnienie dla legalnych właścicieli, bo dla złodzieji nie jest to przeszkodą…
    Jakże utrudnia życie legalnym właścicielom także to, że samochodu nie można uruchomić kluczykami od innego – legalnie posiadanego samochodu!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. mmm777 mistrzu kiepskich analogii

    Zadziwiająca jest dalekowzroczność wytwórców samochodów, wyposażających produkowane przez siebie samochody w standardowe żarówki i wlewy paliwa umożliwiające obsługę pojazdu na każdej stacji benzynowej.

    A przecież mogli zrobić jak Amazon i inni. Kupujesz Renault to musisz kupować benzynę na stacji Renault, bo wlew paliwa ma skomplikowany kształt i tylko dystrybutor na tej stacji zasili urządzenie tej firmy. Choć inna benzyna zawiera dokładnie te same węglowodory zabezpieczenia nie pozwolą Ci wlać paliwa od innego dostawcy.

  6. @RobertP

    I kto tu jest mistrzem kiepskich analogii?

    Kluczyk + zamek to odpowiednik DRM, czyż nie?

    Benzyna to raczej odpowiednik zasilania, a USB jest znormalizowane…
    Nie trzeba także np. opanowywać nowego alfabetu przy zmianie czytnika…
    A przy naciśnięciu `Następna strona’ żaden czytnik nie przenosi do poprzedniej…

  7. @mmm7 samochod bez benzyny jez bezuzyteczny. Czytnik e-book jest bezuzyteczny bez czego? Pradu, oczywiscie, ale jeszcze? No pomysl? Książek, oczywiście! A te właściciel Kindla może kupić tylko od Amazonu. Pomysl chwile, bedzie bolało ale warto.

  8. mmm777, jest trochę opracowań (pewnie pisaliśmy o tym kiedyś na blogu) pokazujących, że DRM częściej promuje sięganie po pliki z innych niż oficjalne źródła, a nie odwrotnie, bo radykalnie ogranicza swobodę użytkownika. jest też – darujmy sobie samochody – znacznie bardziej restrykcyjne niż to, na co pozwalają papierowe książki i polskie prawo, czyli pożyczenie egzemplarza znajomemu. musiałbym pożyczyć komuś e-booka razem z czytnikiem, co oczywiście jest niezbyt wygodne. w idealnym świecie musiałbym z tym żyć. w rzeczywistości nie muszę – bo kupno jest dziś często kwestią albo wyboru etycznego (chcę zapłacić), albo, pewnie częściej, kwestią wygody (płacę za zaoszczędzony czas). jeśli wygodniej jest za darmo z innych źródeł, to nie jest najlepszy sygnał dla wydawców.

    więc jako użytkownik jasne, że wolę bez DRM. ale jak wynika z przywoływanego tekstu, DRM niekoniecznie służy też biznesowi.

  9. jak kupisz książki z DRM z Amazonu możesz je przeczytać tylko na Kindlu ale to nie oznacza że nie możesz kupić książek z innych księgarni – pod warunkiem że są bez DRM
    Jeżeli Amazon dopłaca do czytnika to znaczy że daje tańsze nażędzie do odczytywania książek ale nie tylko swoich
    inne czytniki pojawiają się już na rynku za 89Ł co oznacza że będzie można wybierać te czytniki
    problem z książką sprzedawaną w Amazonie jest wtedy jeżeli pisarz, lub wydawca podpisał umowę na sprzedaż wyłącznie w Amazonie …
    jeżeli takiej umowy nie ma są różne rozwiązania – np wystawienie książki w innej księgarni (choćby smashwords.com) a gdy do tego ustawimy niższą cenę niż w Amazon – Amazon będzie zmuszony obniżyć cenę u siebie …
    jest jeszcze droga którą poszła J.K. Rowling…
    jeszcze jedno wiemy jak wygląda sprawa umów i płatności gdy autor sam publikuje w Amazon ale jak to wygląda z pomiędzy wydawcami a Amazonem ….
    i jeszcze jedno na koniec – sieć to takie specyficzne miejsce gdzie czasem wielka firma wyrasta w zaledwie kilka miesięcy i gdzie nigdy nie wiadomo czy nie pojawi się kolejna, nowa, lepsza marka…
    a sprzedaż ebooków nie wymaga nawet tego przysłowiowego garażu …

    „troszkę” tu namieszałem ale mam nadzieję że zrozumiecie mą myśl … 😉

  10. „Jakże utrudnia życie legalnym właścicielom także to, że samochodu nie można uruchomić kluczykami od innego ? legalnie posiadanego samochodu!”

    W „Misiu” pokazywane są przykręcane śrubokrętem talerze, aby ich nie ukradł. Jeśli nie widziałeś filmu, uwierz mi na słowo.

    BTW e-booka można ukraść. Nie ma kluczyków do skrytek, gdzie chowa się e-booki.

  11. Jakie zamknięcie? Książkę kupioną w Amazonie można czytać na kindle, na ipadzie, na iphone, na pececie, na macu.

  12. Zamknięcie – bo aplikacji Amazona nie zainstaluję sobie na czytniku e-booków innej firmy.

  13. Czy czytniki nie powinny być jak przeglądarki, a ebooki jak zgodne z otwartymi standardami strony www? Gdyby Amazon wymyślił internet, pewnie wypracowałby własny html, do przeczytania tylko na własnej przeglądarce. Jako obywatele powinniśmy postulować takie prawo, które wymuszałoby zmiany ograniczające możliwość zamykania treści tylko na jedno urządzenie.