Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

2.12.2011
piątek

Moja córka i piekielne maszyny

2 grudnia 2011, piątek,

Moja dwuipółletnia córka słucha ciągle tych samych piosenek, uczy się ich na pamięć, po czym śpiewa razem z „mechanicznym” nagraniem.

Obserwując to dzień w dzień przypomniałem sobie jeden z ulubionych cytatów Larry’ego Lessiga, który pożyczył od Johna Philipa Sousy, amerykańskiego kapelmistrza i kompozytora marszów z początku XX wieku:

„Gdy byłem chłopcem … przed każdym domem, w letnie wieczory, młodzi ludzie śpiewali razem piosenki współczesne lub dawne. Dziś słychać jedynie piekielne maszyny, grające w noc i w dzień. Wkrótce zanikną nasze struny głosowe, wyeliminowane przez proces ewolucji. (Cytuję za „Remiksem” Larry’ego Lessiga).

Lessig używa tego cytatu, i poglądów Sousy, by zilustrować różnicę między kulturą „Read / Write” (w której „młodzi śpewają razem”), oraz XX-wieczną kulturą „Write” (w której słuchamy maszyn i mechanicznych nagrań).

Jednak przykład mojej córki pokazuje, że istnieje model hybrydowy – w którym śpiewamy nasze piosenki wraz z maszynami. Jest on oczywisty dla każdego, kto zajmuje się kulturą popularną – John Fiske opisywał ją jako kulturę wytwarzaną przez ludzi wokół i przy okazji masowej kultury, którą konsumują.

Jednak dla mojej córki nie jest to, mam wrażenie, kultura dodatkowa – aktywna konsumpcja jest czymś oczywistym. Nie wnikam w psychologię dziecięcą, ale zastanawiam się, dlaczego wśród dorosłych taka forma konsumpcji nagle okazuje się marginesem zarezerwowanym dla fandomu i wyjątkowych wydarzeń, takich jak koncerty. A badacze kultury, po okresie ekscytacji „demokracją semiotyczną” i powszechną ekspresją z pomocą nowych mediów, powoli godzą się z faktem, że twórczość jest dobrem rzadkim i nierówno rozproszonym.

Ale zjawiska takie jak śpiewanie do słuchanej piosenki – o ile uznamy je za kreatywne, choć jedynie na podstawowym dość poziomie (to trochę tak jak ze zdjęciami pstrykanymi komórką na imprezie, porównywanymi do dzieł Rolkego) – pozwalają uratować tezę o powszechnej kreatywności. A intuicję potwierdzają, wprawdzie w paradoksalny sposób, korporacje, próbujące zdelegalizować amatorskie covery dostępne w Sieci (dla niewtajemniczonych: Free Bieber).

PS. Witamy na nowym, odświeżonym blogu! Kultura 2.0 do kwadratu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. P.s. oddajcie pełne treści wpisów w RSS 🙂

  2. No właśnie! Użytkownicy komórek proszą o pełne treści w rss 🙂