Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

21.03.2013
czwartek

Manuela Gretkowska, obowiązki elit i polityka troski

21 marca 2013, czwartek,

Sprawa nie jest nowa, więc pewnie już znacie historię niezbyt fortunnego wywiadu, którego pisarka Manuela Gretkowska udzieliła serwisowi Legalna Kultura. W skrócie: autorka uważa, że jest okradana przez biblioteki, które nie płacą jej tantiem za wypożyczane książki. Wbrew pozorom sama idea tantiem od wypożyczonych książek nie jest absurdalna – być może warto zacząć dyskutować o stworzeniu systemu, który umożliwiłby twórcom pobieranie takich opłat. Absurdalny jest jednak sposób mówienia o tym, zwłaszcza w kontekście spadku czytelnictwa, który pisarzy również niepokoi. Mnie coraz bardziej niepokoi za to sytuacja, w której twórcy dość swobodnie zmieniają swoją perspektywę, przełączając się – gdy jest im to na rękę – pomiędzy pozycją uczestników rynkowej gry, a rolą obrońców polskiej kultury. Bo choć te role oczywiście mogą ze sobą współgrać, to wiążą się z nimi różne prawa i obowiązki.

A piszę o tym w kontekście innego wywiadu – rozmowy Miłady Jędrysik z prof. Barbarą Fatygą. Polecam lekturę, poruszanych jest wiele wątków, ale szczególnie istotny wydaje mi się ten związany z demoralizacją polskich elit. Po roku 1989 upadł etos nakazujący osobom o wysokiej pozycji przyjęcie na siebie pewnych zobowiązań wobec reszty społeczeństwa – elity stały się po prostu aroganckie, zatraciły swą wrażliwość społeczną i zdolność do empatii. Myślę, że dotyczy to także przynajmniej części elit twórczych, w efekcie czego dyskusje o otwieraniu dostępu do kultury bardzo szybko z poziomu górnolotnych haseł przeradzają się w przeciąganie liny ze środowiskiem, które boi się (zresztą nie zawsze zasadnie) utraty części swych wpływów. Wtedy język jest już nieco inny niż w rozmowach o tym, jak państwo powinno wspierać kulturę.

Mam wrażenie, że opór ze strony środowisk twórczych jest tak silny, że trzeba zastanowić się nad szerszą ramą, w której osadzona jest cała ta rozmowa. Być może rozwiązaniem byłoby jakieś przeorientowanie podstawowych założeń polityki kulturalnej – a przynajmniej jej języka. Zastanawiam się czy obecny stan nie dowodzi, że ślepą uliczką była próba wypromowania inwestycji w kulturę w ramach „kapitalizmu kognitywnego”, traktowania rozmów o „inwestycjach” w kulturę nazbyt dosłownie, w kategoriach czysto finansowych. To chyba ma sens tylko wtedy, kiedy pod uwagę bierze się także inne kwestie. Jakie? Zabrzmi to pewnie radykalnie, ale sądzę, że być może wskazówek dostarczyć mogłaby choćby myśl feministyczna i koncepcja etyki troski, zastępująca sprawiedliwość jako nadrzędną zasadę moralną właśnie troską. Bo w jakimś sensie to, że Gretkowska nie dostaje pieniędzy za książki, które ktoś czyta, można postrzegać jako niesprawiedliwe. Jeśli jednak skoncentrujemy się na ochronie słabszych, a do roszczeń dodamy obowiązki, obraz stanie się bardziej zbalansowany.

Polityka troski mogłaby być jakąś wskazówką w dyskusjach o prawie autorskim i bezpiecznikiem dla środowiskowych walk o własne interesy. Bo nie jest tak, że wszyscy możemy tyle samo – środki, do których dostęp mają różne grupy społeczne, są bowiem bardzo różne. Może więc warto przestać utrzymywać fikcję „sprawiedliwości” i przenieść to zróżnicowanie na poziom rozmów o regulacjach. A przynajmniej wrzucić taki mem do toczących się debat, bo do troski o innych trudno kogoś zmuszać. Trzeba jednak przypominać, że sam fakt, że komuś coś dajemy nie zawsze musi być stratą, a bezpłatne korzystanie z efektów czyjejś pracy – kradzieżą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 29

Dodaj komentarz »
  1. Na szczescie zadnej ksiazki idiotki Gretkowskiej nie przeczytalem, wiec nie stracila na mnie ani grosza. Po jej wypowiedzi juz na pewno nie przeczytam, ani nie obejrze zadnego filmu nakreconego na podstawie jej ksiazki. Na calym swiecie publikuje sie co roku miliony ksiazek, w tym, w Polsce ponad trzydziesci tysiecy. Jesli Gretkowska nie chce byc czytana, to ma do tego prawo.
    Instytucja bibliotek jest bardzo starozytna i na calym swiecie panstwowe biblioteki sa bezplatne. Sa finansowane przez panstwo po to, aby podniesc poziom czytelnictwa.

    Skoro p. Gretkowska zada oplat za to, co tradycyjnie i madrze bylo bezplatne, to ja nawoluje do bojkotu p. Gretkowskiej. Niech sobie pisze dla swoich przyjaciol.

    Pozdrawiam.

  2. Ludziom zdarza się pleść różne głupoty. Przypadłość ta dotyka również pisarzy, nawet bardziej znanych i lepszych od Gretkowskiej. Nie ma co na nią wylewać pomyj. Dla mnie wypowiedź ta jest tylko kolejnym świadectwem na zapaść czytelnictwa w Polsce, a co za tym idzie na spadek ilości sprzedawanych książek. Gdy spadają nakłady i dochody ze sprzedaży, pojawiają się różne, czasami jak ten rozpaczliwe, pomysły na zwiększenie pozyskiwanych środków z literatury. A Gretkowską warto, bez uprzedzeń, przeczytać, choćby ze względu na jej obserwacji.

  3. @ mihusky
    22 marca o godz. 9:43

    Rozpaczliwe? Jak napisalem, wedlug oficjalnych danych, w Polsce wychodzi co roku okolo 30 tysiecy tytulow. To prawie 10 na jednego mieszkanca. Malo? Gdy bylem w Polsce, to przecietna cena egzemplarza ksiazki wynosila okolo 40 zlotych. To wiecej niz w USA, gdzie mozna nabyc ksiazke za okolo 8 dolarow, czyli niecale 30 zlotych. Oczywiscie, w Polsce rynek jest mniejszy, ale ograniczenie dostepu do bezplatnych bibliotek nie polepszy czytelnictwa w Polsce.
    O samej Gretkowskiej, jako pisarce, nie moge sie wypowiadac, bo nic nie czytalem i nie mam juz teraz ochoty, ale skoro Gretkowska uwaza, ze jej proza jest az tak cenna, to przeciez moze wydawac swoje ksiazki w prywatnym nakladzie i narzucic taka cene, jaka wydaje jej sie odpowiednia. Nie musi tez wtedy udostepniac swoich ksiazek w bibliotekach.
    Zycze jej wiele powodzenia w takim ukladzie. Ja juz na pewno Gretkowskiej nie bede czytal. Na szczescie zyje w takim kraju, jak USA, gdzie rocznie ukazuje sie ponad 300 tysiecy nowych tytulow co roku, wiec Gretkowskiej mi nie bedzie brakowac.

    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Werbalista
    Zaintrygowany danymi, które Pan przytoczył, znalazłem w opracowaniu „Rynek książki w Polsce w 2010 r.” zestawienie wartości sprzedaży książek z kategorii „literatura piękna” w latach 2001-2009. Okazuje się, że rynek ten (wbrew mojemu błędnemu przekonaniu)… nie kurczył się! najniższa jego wartość to 251 mln zł w 2003 r., najwyższa 332 mln zł w 2005 r. Ostatnie dostępne mi dane za 2009 r. to 275 mln zł. Nie wiem jak wyglądają najświeższe dane, ale może być tak, że wielkość rynku oscyluje w jakimś przedziale, wzrasta natomiast liczba wydawanych tytułów, spadają nakłady, rośnie konkurencja między wydawcami i autorami. Zakładając, że inspiracją do palnięcia przez Gretkowską głupstwa były przyczyny ekonomiczne, może mieć ona pretensje wyłącznie do siebie. Nie wygrywa konkurencji na rynku książki.
    Inny problem, który Pan poruszył, to ceny książek. W obniżeniu cen książek, moim zdaniem, są największe możliwości promocji czytelnictwa. Już dziś warto szukać „na obrzeżach” internetu księgarni mniej znanych, gdzie książki kosztują dużo taniej
    pozdrawiam

  6. „…elity stały się po prostu aroganckie, zatraciły swą wrażliwość społeczną i zdolność do empatii …”. Po co to samobiczowanie. Elity przestaly po prostu kogokolwiek interesowac. Wczesniej utrzymywala je z calym dobrodziejstwem komuna. Po 1989 powiedziano jej w wiekszosci, ze ma sama o siebie zadbac, czyli sama na siebie zarobic. Samozatrudnienie jest juz samo w sobie stresujace.

    ” Bo w jakimś sensie to, że Gretkowska nie dostaje pieniędzy za książki, które ktoś czyta, można postrzegać jako niesprawiedliwe. ”
    Wspolczesna nowomowa. Powinno brzmiec.
    Jest niesprawiedliwoscia, ze Gretkowska nie otrzymuje pieniedzy za swoje ksiazki.

    „Trzeba jednak przypominać, że sam fakt, że komuś coś dajemy nie zawsze musi być stratą, a bezpłatne korzystanie z efektów czyjejś pracy ? kradzieżą.”
    Podaje co jeszcze jest niekradzieza. Najpierw klasyka.
    – kradziez chleba z piekarni przez glodnego
    – nieplacenie czynszu przez biednego
    – zycie na koszt spoleczenstwa
    – czytanie za darmo literatury swiatowej, bo moze ja przeczyta i stanie sie lepszy
    – …

    Czekam na dalsze propozycje, w ktorych zwykle zlodziejstwo okazuje sie cnota.
    – …


  7. @Witold
    „Wspolczesna nowomowa. Powinno brzmiec.
    Jest niesprawiedliwoscia, ze Gretkowska nie otrzymuje pieniedzy za swoje ksiazki.”
    Nie bardzo rozumiem dlaczego. Równie dobrze można powiedzieć, że niesprawiedliwe względem autora jest to, że pożyczam książkę od znajomego. Albo niesprawiedliwe wobec fabryki narzędzi, że pożyczam od sąsiada wiertarkę.

  8. Pani pisarka niech się cieszy faktem, że Czytelnicy chcą czytać Jej książki i , że nie płacą czytelnicy , a budżet samorządowy , dotacje MK i Dz N . Pisarze za spotkania autorskie biorą gaże promując swoje książki ,sprzedając z autografem swoje wypociny. Pani powinna się cieszyć , że nie każdy jest łasy na taki rodzaj piśmiennictwa.
    Biblioteki są po to by książkę przeczytały liczne osoby , które wyrobią sobie zdanie czy warto ją -kupić?
    Biblioteki póki co udostępniają zbiory bezpłatnie . To o jakiej kradzieży mowa ?Może mieć pretensje do samej siebie , że coś pisze!!!

  9. Panie Mirosławie dziękuję za ten wpis który pozwolił mieć nadzieję że jednak nie żyję w poglądowym osamotnieniu. Nie zgadzam się jednak z Pana stwierdzeniem że nadal mamy ?elity?, otóż wydaje mnie się że jednak nie; są intelektualiści, burżuje, artyści ale ?elit? niestety już nie ma.

    Błędem jest przypisywanie cech elitarnych dzisiejszym osobom publicznym, uszlachetnia to ich wypowiedzi i czyny zupełnie niezasłużenie.

  10. Dzięki bibliotece i przeczytaniu jednej książki pani Manueli tylko upewniłam się, że tego nie da się czytać, właśnie dzięki bibliotece zaoszczędziłam kasę, którą wywaliłabym na takie gnioty.
    Za to nie raz, nie dwa zdarzyło mi się jakiegoś autora dzięki bibliotece poznać i zacząć czytać + kupować jego książki.

  11. A może Pani Manuela nie powinna wydawać swoich książek w wersji papierowej a tylko elektronicznej i za opłatą udostępniać je tylko czasowo, podobnie jak to się dzieje z filmami wypożyczanymi przez internet. Wtedy za każde „przeczytanie” otrzymałaby tantiemy, a że biblioteki nie miałyby jej książek, a grono czytelników zawęziło by się do wielbicieli e-booków… cóż. I tak chyba nie zależy jej na czytelnikach.

  12. @stefan
    Pożyczając wiertarkę od sąsiada działasz jak najbardziej w interesie fabryki.
    Sprzęt częściej używany trzeba szybciej wymienić, czyli kupić nowy.
    Książka przeczytana traci 100 proc. wartości dla właściciela, ale ma nadal 100 proc. wartości dla osoby, która jej jeszcze nie przeczytała itd.
    @mada
    wyobraź sobie, że w księgarni też możesz sprawdzić, czy książka jest dobra, a potem już spokojnie czekać kiedy pojawi się w bibliotece.

    Darmocha doprowadziła do tego, że pisarz powinien się cieszyć, że ktoś w ogóle sięga po jego książki.
    Innymi słowy, albo dasz się okradać, albo nikt nie będzie ciebie czytać.

  13. Anonim to Witold

  14. @ Ale ladna wyliczanka. Mam wiertarke od 20 lat, ktora byla uzywana z 15 razy, wiec jest jak nowa. Natomiast na moim stole leza „Mowy Wybrane” Cycerona oraz „Sonety do Laury” Petrarki. Jedne i drugie przeczytalem juz ze 30 razy, wiec wedlug kalkulacji Szanownego Komentatora stracily juz 3,000 procent wartosci. Jak to mozliwe? A poniewaz zapewne jeszcze do nich wroce, to pewnie straca na wartosci jeszcze bardziej. Rzecz jasna, ze idiotce Gretkowskiej zalezaloby zeby jej placic za KAZDE przeczytanie jej ”tfurczosci”. Ale moze przeciez zajac sie czyms innym, niz dzieleniem sie watpliwymi przemysleniami.

    Pozdrawiam.

  15. @ Werbalista
    „Rzecz jasna, ze idiotce Gretkowskiej zalezaloby zeby jej placic za KAZDE przeczytanie jej ?tfurczosci?. Ale moze przeciez zajac sie czyms innym, niz dzieleniem sie watpliwymi przemysleniami.”

    Rzecz jasna, ze jeszcze pare razy bedziesz musial przeczytac „Mowy wybrane” i „Sonety do Laury” zanim publicznie glos zabierzesz. W Twoim przypadku moja teoria nie sprawdza sie, ale coz, zawsze sa wyjatki.

    @ Ewa
    Przyznasz, ze kazdy ma prawo robic ze swoja wlasnoscia co chce i jezeli pisarz sobie nie zyczy, aby jego ksiazki byly dostepne za darmo w czytelni to nalezy to uszanowac. Koniec i kropka.
    Pisanie ksiazek tez jest praca, a placenie za te prace jest jej konkretna ocena, a poza tym artysci tez musza z czegos zyc, zeby tworzyc.
    Im latwiej bedzie ksiazke mozna dostac za darmo, tym wiecej bedzie ona musiala kosztowac w ksiegarni, zeby wydawca i autorka mogli wyjsc na swoje. A to jest przeciez bledne kolo. Moze okazac sie, ze wszyscy ksiazke znaja, a wszystkie ksiegarnie w Polsce sprzedaly 100 egzemplarzy. Nikt przy zdrowych zmyslach nie wyda nastepnej ksiazki tego tworcy chociaz w spoleczenstwie bedzie potencjalnie wielu chetnych, ktorzy by te ksiazke za przystepna cene kupili. Ale cena nie moze byc przystepna… itd.

    Ale rzecz najwazniejsza. Darmochy w Polsce nikt nie ceni. Jezeli cos jest za darmo to jest to nic nie warte. Wystarczy przeczytac wpisy tych, ktorzy przeczytali ksiazke Gretkowskiej w czytelni.

  16. @ Anonim
    23 marca o godz. 9:44

    Ale Szanowny Komentator nabazgral. W USA kazdy wydawca jest zmuszonoy przez prawo aby przekazac egzemplarz ksiazki do Biblioteki Kongresu, gdzie jest dostepna za darmo. Zyczenia autora sie nie licza. Moze natomiast wydac ksiazke wlasnym nakladem i wtedy ten przepis nie bedzie go obowiazywal. Wielu autorow decyduje sie na takie rozwiazanie, ale nie moga raczej liczyc na komercyjny sukces.

    Poza tym, praw autorskich nie mozna sprowadzic do absurdu. Jest wiele popularnych piosenek, za ktorych odtwarzanie radio i telewizja placi okreslona stawke. Tym niemniej, tej stawki nie placa ludzie, ktorzy je nuca, albo nawet glosno spiewaja. I nic nie placa. A na przyklad forografia obrazu, czy rzezby – tez by trzeba placic za mozliwosc ogladniecia, ale nie placi nikt. Artystom zalezy na ogol na jak najwiekszej rozpoznawalnosci, co przeklada sie na sprzedawalnosc ich dziel. Gretkowskiej najwyrazniej na tym nie zalezy, wiec bede mowil wszem i wobec, ze to zarozumiala idiotka.

    Pozdrawiam.

  17. @ Anonim
    Ale moja propozycja nie zakłada żadnej darmochy tylko 100 procentową odpłatność i to za każde czytanie plus niedostępność w bibliotece. Książkę przeczyta mniej osób ale za to wszystkie zapłacą. Pytanie o preferencje autorki: woli być czytana przez większe grono i budować „sieć” wiernych czytelników następnych publikacji czy też jednorazowy, krótkotrwały kontakt. Ja się przywiązuję do autorów i muszę (imperatyw wewnętrzny) sięgać po ich kolejne książki, a najchętniej kupować i mieć. Ale „pierwsze czytanie” jest często z biblioteki.

  18. Po pierwsze,
    artychy powinni płacić społeczeństwo za korzystanie z jego dorobku kulturalnego i przetwarzaniu jego. Bo oni sami go nie stworzyli a używają za darmo i jeszcze dostają niezłą kasę.

    Po drugie,
    utwory tych, którzy chcą kasę powinny zniknąć z bibliotek i z internetu. A oni sami powinni nam płacić za zmuszanie nas do oglądania reklam ich produktów. Czy to w formie artykułów medialnych czy visualnych.

  19. Po pierwsze,
    artychy powinni płacić społeczeństwo za korzystanie z jego dorobku kulturalnego i przetwarzaniu jego. Bo oni sami go nie stworzyli a używają za darmo i jeszcze dostają niezłą kasę.

    Po drugie,
    utwory tych, którzy chcą kasę powinny zniknąć z bibliotek i z internetu. A oni sami powinni nam płacić za zmuszanie nas do oglądania reklam ich produktów. Czy to w formie artykułów medialnych czy visualnych.

  20. @Ewa
    Jakis chochlik spowodowal,ze wystapilem jako Anonim. Przepraszam, jesli Ciebie zle zrozumialem.

    ” Pytanie o preferencje autorki: woli być czytana przez większe grono i budować ?sieć? wiernych czytelników następnych publikacji czy też jednorazowy, krótkotrwały kontakt.”

    Mysle, ze autorka chce budowac „siec” i przy okazji utrzymac rodzine. Nie sadze, zeby jedno z drugim musialo sie wykluczac.
    Zauwaz, ze wiekszosc komentatorow wrecz nienawidzi jej tylko dlatego poniewaz chce „po ludzku” dostac wyplate za swoja prace. Wg nich artysta powinien klepac biede i do tego ” Pani pisarka niech się cieszy faktem, że Czytelnicy chcą czytać Jej książki”

    Tu uwaga do autora blogu nazywajacego sie nomen omen „Kultura 2.0”. Prosze zauwazyc, ze Pana stonowany wpis o „etyce troski” wywolal wsrod wiekszosci dyskutantow jedynie uczucia nieukrywanej zawisci i pogardy w stosunku do
    Gretkowskiej, a przeciez sa to osoby, ktore prawdopodobnie czytaja wiecej ksiazek w roku niz srednia krajowa. Czy naprawde nie jest naiwnoscia przekonanie, ze rzucanie NA SILE „perel miedzy wieprze” zamieni je w pegazy?
    Zeby nie bylo watpliwosci. Zawodowo jest mi blizej do „wiertarek” niz do sztuki wszelkiego rodzaju.

  21. o, la, la… jaka pusta pani 🙂

  22. @ Witold
    24 marca o godz. 11:46

    Moze inaczej; podobnie jak ja, wielu moich znajomych utrzymuje sie ze swiadczenia uslug, za ktore oczywiscie dostajemy pieniadze. Jednak za „poradnictwo”, bo oczywiscie za kazdym razem jestesmy pytani o porade, ktora nie ma nic wspolnego z usluga – nie dostajemy ani grosza, mimo, ze udzielenie porady wymaga fachowej wiedzy i wlasnych nakladow czasu i kosztow. Powinnismy byc za to rowniez wynagradzani, ale robimy to wszystko w imie utrzymania dobrych stosunkow z klientami oraz budowania swojej reputacji. Niejednokrotnie zadarzalo mi sie radzic klientowi dluzej, niz wykonanie uslugi. Pani Gretkowska z pewnoscia nie dostaje wynagrodzenia za promocje swoich ksiazek, a jedynie zwrot kosztow – a jednak to robi, bo umowa z wydawca przewiduje, ze autor bedzie uczestniczyl w promocji. Podobnemu celowi sluza biblioteki. Z tego, co przeczytalem wynika, ze czytelnictwo – promowane przez biblioteki – prowadzi do wiekszej sprzedazy ksiazek, a nie odwrotnie.

    Poza tym, jest jeszcze inna strona medalu; kazdy towar jaki kupuje podlega zwrotowi za pelna cene. Czy pani Gretkowska jest w stanie zaoferowac zwrot ceny kupna lub chociazby rabat, jesli ksiazka mi sie nie spodoba?

    Pozdrawiam.

  23. @Werbalista
    Państwo nie jest od tego, żeby wyręczać kogokolwiek w jego strategii biznesowej. Gretkowska chce sama to robić i nie widzę żadnego powodu, żeby jej w tym „pomagać ” czy też ją za to ganić w niewybredny sposób. To ona, na własnej skórze poniesie za to finansową odpowiedzialność.

  24. @ Witold
    24 marca o godz. 20:00

    Pelna zgoda! Jednak w USA jest wymog prawny, aby przekazac egzemplarz ksiazki do Biblioteki Kongresu – najwiekszej na swiecie – nieodplatnie i gdzie rowniez jest dostepna nieodplatnie. Dotyczy to kazdego komercjalnego wydawcy. Nie dotyczy to ludzi, ktorzy wydaja swoje ksiazki w prywatnym nakladzie. Stad p. Gretkowska moglaby tu wydac ksiazke w prywatnym nakladzie, tylko – kto zajalby sie promocja i dystrybucja?

    A odpowiedzialnosci finansowej nie poniesie, bo na podstawie umowy z wydawca musi sie zgodzic na warunki umowy. Wiec wypisywanie glupot nic ja nie kosztuje, ani niczego nie zmieni w jej przypadku. To tylko grymaszenie rozkapryszonego bachora.

    Pozdrawiam.

  25. Pani Manuela zamiast być wdzięczna ludowi odwiedzającemu z nawyku biblioteki, że jej grafomańskie książczyny ktoś chce brać do reki, może z litości, może nawet po to, by czytać – nie wiem. A tymczasem jak przystało na artystkę przez duże „A” woła: kasy, kasy, więcej kasy, „kasy jako chleba”.

    W przypadku pani Gretkowskiej upadek obyczajów, rożnie się przejawia. 🙂

  26. @Werbalista
    Nie napuszaj się tak bardzo. Bo w Polsce też jest obowiązek przekazania do Biblioteki Narodowej egzemplarza każdej wydanej książki co miałam okazję sprawdzić na własnym przykładzie. Zgłosiły się przy tam także biblioteki z Wrocławia i Katowic, które też otrzymały po egzemplarzu bezpłatnie.
    Jak widzisz, nie tylko Usanie wpadają na rozsądne pomyły. Trochę skromności by się Panu przydało.

  27. @ Vera
    26 marca o godz. 0:51

    Jesli ktos sie tu napusza, to p. Gretkowska, ktora wg. Szanownego Autora twierdzi: „W skrócie: autorka uważa, że jest okradana przez biblioteki, które nie płacą jej tantiem za wypożyczane książki.”

    Wprowadzenie platnosci za korzystanie z bibliotek jeszcze bardziej zmniejszy czytelnictwo i wyeliminuje osoby najubozsze, dla ktorych czytanie to najtansza forma rozrywki.

    Pisalem juz o tym przedtem, ze ja osobiscie obserwuje przeksztalcanie sie bibliotek w centra kulturowe, miejsca dla korzystania z komutera i sieci, zajec dla dzieci i spotkan najrozniejszego rodzaju kolek zainteresowan, a szczegolnie miejsc, gdzie spotykaja sie czytelnicy, wymieniajac sie opiniami na temat przeczytanych ksiazek, a takze odbywaja sie spotkania autorskie. Dlatego tak denerwuje mnie rzucanie idiotycznych pomyslow. Ale oczywiscie biblioteki tez nie sa bezradne – moga zrezygnowac z zakupu ksiazek Gretkowskiej, czego bym sobie serdecznie zyczyl. Dzieki temu autorka nie bedzie „okradana” z tantiem za wypozyczenie ksiazek jej autorstwa. I powinny zalozyc sobie taka gablotke, jak w filmie „Mis” Bareji – tych autorow nie obslugujemy.

    Pozdrawiam.

  28. @Werbalista
    „Wprowadzenie platnosci za korzystanie z bibliotek jeszcze bardziej zmniejszy czytelnictwo i wyeliminuje osoby najubozsze, dla ktorych czytanie to najtansza forma rozrywki.”

    Mialem juz sie nie odzywac, ale wzruszylem sie kiedy zobaczylem oczyma duszy jak ubogi pracownik bylego PGR-u odchodzi z kwitkiem z biblioteki nie mogac wypozyczyc ta darmo ostatniej ksiazki Gretkowskiej i jak to przyczyni sie do jego jeszcze wiekszego upadku moralnego i pijanstwa we wsi. Mysle, ze to na pewno da Gretkowskiej do myslenia.
    Na szczescie najtansza forma rozrywki dla „najubozszych” jest telewizja, bo nie placa abonamentu TVP. Ten wg Ciebie tez powinien byc oczywiscie darmowy.

  29. @ Witold
    27 marca o godz. 15:52

    Oczywiscie, ze TV jest darmowa, przynajmniej w USA. W moim miescie za darmo mozna odbierac tylko kilka kanalow, ale za to sa za darmo. TV publiczna, tj. sponsorowana przez panstwo ma dwa kanaly edukacyjne i kulturalne. Lokalne stacje nadaja za darmo, choc maja denerwujace reklamy, oraz sa jeszcze mniejsze stacje sponsorowane przez miasto, czy powiat. To takie, ktore udostepniaja swoje stacje studentom, mniejszosciom spolecznym, hobbystom, itd. Moze to niewiele, ale oferta telewizyjna jest jednak za darmo, bez zadnego abonamentu. Kto chce, moze zaplacic za telewizje satelitarna albo kablowa, ktora oferuje setki kanalow, ale nie za darmo.

    Nie sadze aby Gretkowska miala ambicje, by jej ksiazki trafily „pod strzechy”.

    Swoich uwag nie pisalem w kontekscie Gretkowskiej, tylko w kontekscie ograniczania praw nabywcy. Jak sobie kupie ksiazke Gretkowskiej, to mam prawo z tym przedmiotem zrobic co chce, w tym wypozyczyc ja dowolnej ilosci znajomych, calkowicie za darmo – tak, jak biblioteka. (Tylko, ze nie mam znajomych, ktorzy by chcieli czytac ksiazki Gretkowskiej).

    Pani Gretkowska wypuscila na rynek PRODUKT, ktory niczym nie rozni sie od krzesla. Trudno zeby producent krzesel pobieral tantiemy od kazdego, kto na nich usiadzie. Albo producent odbiornika TV zadal tantiem za kazde wlaczenie telewizora.

    O bibliotekach napisalem na marginesie poprzedniej dyskusji na ten temat, jako o zmieniajacej sie ich roli.

    Pozdrawiam.

  30. Sz.P,
    chcialbym zabrac glos w sprawie,ktora Pani poruszyla w TVP w „Kobiecy pkt.widzenia”.
    Juz od dawna widze wlasnie propagowane przez telewizje rozpasanie seksualne w roznych programach.Sa to np.”Barwy szczescia” ,”Wspomnienia z wakacji”lub nawet „Trudne sprawy”.We wszystkich tych prograwmach propaguje sie rozwiazly styl zycia bez jakichkolwiek granic.
    W konsekwencj prowadzi to do tego,ze mlodzi ludzie wyprowadzaj sie z domu i zamieszkuja ze swoimi partneram.Powoduje to rozluznieni i obyczajow i wiezi rodzinnych.W konsekwencji.gdy rodzice sie zsetarzeja dzieci oddadza ich do domow starcow jak to ma miejsce na zachodzie.Uwazam,ze w propagowaniu tego wine ponosza media i dziekuje,ze w koncu ktos o tym glosno powiedzial,chociaz po Pani jako feministce nie spodziewalem sie tego.

    Z powazaniem