Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

20.04.2013
sobota

Dizajn totalny musi wyjść z realu

20 kwietnia 2013, sobota,

Przeczytałem z tygodniowym opóźnieniem bardzo dobry tekst Doroty JAreckiej „Dizajn totalny a sprawa polska”. Jarecka pisze o dwóch dizajnach – tym produkującym ekskluzywne, choć zarazem fajne, gadżety i przedmioty (nie o nim mowa) i tym, który jest w gruncie rzeczy etycznym działaniem na rzecz całości przestrzeni publicznej (a tak naprawdę społeczeństwa. a nie tylko jego przestrzeni).

Tekst zawiera fajny rys przemian przestrzeni miejskiej, kształtowanej przez osoby wpisujące się w nurt dizajnu totalnego: Jarecka wymienia warszawską Bęc Zmianę, MSN i Centrum Architektury czy krakowski Kolektyw Modraszek. Tu pierwsza uwaga – tych przykładów na pewno jest dużo więcej, pytanie w jak wielu miastach, miasteczkach i wsiach. Ktoś powinien je zmapować. Uwaga druga – do końca nie wiem, gdzie biegnie granica między dizajnem totalnym a na przykład innowacyjnością społeczną czy po prostu zmianą społeczną. Pewnie jakimś wyznacznikiem jest stosowanie metod projektowych, ale to w gruncie rzeczy nie jest aż tak istotne.

Teraz problem podstawowy: Jarecka pisze tak, jakbyśmy mieli rok 1990 i nikt w Polsce nie miał internetu. Dizajn totalny, tak jak opisała go Jarecka, czuje się swietnie w fizycznej przestrzeni naszych miast. Ale w Sieci zdaje się go nie być. Co oczywiście nie jest prawdą, choć na pewno analogiczne podejście do internetu jest w Polsce dużo bardziej marginalne – choć stało się dobrze widoczne w trakcie zeszłorocznych wydarzeń ACTA.

Do czego zmierzam – mam poczucie, że działania podejmowane pod szyldem kultury 2.0, projekt Creative Commons, czy działania takich organizacji jak Panoptykon, Nowoczesna Polska, ISOC Polska to przełożenie idei dizajnu totalnego na Sieć. Gdy Jarecka pisze, że „istnieje silna korelacja mię?zy architekturą a funkcjonowaniem społeczeństwa”, to przypomina się Larence Lessig (sprzed ponad dekady!) i jego stwierdzenie, że kod jest w Sieci niczym architektura w przestrzeni fizycznej, a zarazem odpowiednikiem prawa (tutaj).

Jestem przekonany, że bez uwzględnienia tego sieciowego, cyfrowego wymiaru naszych społeczeństw dizajn o którym pisze Jarecka będzie jedynie pół-totalny.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Noz mi sie w kieszeni otwiera kiedy czytam polski wyraz „dizajn”,
    przypomina mi to Szopena i Szekspira.

  2. @Eva47
    Dokładnie to samo. To jest późne zwycięstwo radzieckiej szkoły myślenia. Wszystko musi być po naszemu bo Polak największy na świecie. Wszystko musi być spolszczone bo to dodaje pewności siebie.
    A kultura? Przecież w Nowym Jorku żyją i bez tego.
    Wrażliwość językowa? A po co to komu?
    Umiejętność wysławiania? Niepotrzebna.
    Najważniejsze, żeby pokazać swoją rzekomą nowoczesność. Typowa warsiawka z salonów.

  3. A „komputer” Pań nie razi?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ Vera
    W Nowym Jorku? 0_o

  6. Kiedy czytam słowo „dizajn” to krew mnie tak zalewa, że już nic o samym tekście do powiedzenia nie mam.

  7. Co do samego tekstu, to nie bardzo wiadomo o co chodzi, a artykuł do którego się on odnosi, jest niedostępny w formie bezpłatnej. Ja nie mam pojęcia czym właściwie jest dizajn totalny, a więc tym bardziej nie wiem ?gdzie biegnie granica między dizajnem totalnym a na przykład innowacyjnością społeczną czy po prostu zmianą społeczną.? Na temat dizajnu totalnego w internecie też nie wiele mogę powiedzieć…

  8. @Stefan
    Tak jak istnieje Moskwa czy Paryż albo Rzym tak wszystkie stolice państw i mnemo-stolice mają prawo być tłumaczone. Tak mówi kultura językowa nie tylko polska i tylko jej pozbawieni tego nie rozumieją. Natomiast poprawianie drobnostek, których się nie rozumie, to właśnie jest polactwo. Ale jeszcze gorszym polactwem jest złośliwe pisanie „di..” tylko, żeby komuś robić na złość. To już przekracza ramy. W dół.

  9. @Vera
    Obawiam się, że wytkanie tego „di” podpada pod Pani definicje polactwa…
    Nawiasem mówiąc, mój słownik podkreśla słowo „polactwo” natomiast dizajn zostawia nietknięty. Ta złośliwość ma zatem bardzo długie ramiona albo też kultura językowa mówi jakoś niewyraźnie.
    Ale dość już na ten temat bo nie o tym notka.

  10. W slowniku jezyka polskiego slowa „di” nie ma, ale „komputer” jest.

  11. @Stefan
    Zaglądam na tę stronę bo akurat w telewizji prezenterka (uważająca się dziś za dziennikarkę) podała wiadomość o „rodzinach pszczelich”. To się nazywało kiedyś „roje” ale oczywiście po co się uczyć, kiedy można coś usłyszeć i udawać, że się wie. To samo i tutaj, zasłyszane, niedouczone bo po, a jeszcze jaka to polskość pokazać tym Angolom, że nic mnie nie obchodzą ich zasady pisowni. Ach jakie poczucie wyższości. Radziecka szkoła, tylko tam wynika to z alfabetu a nie z połączenia kompleksów z szowinizmem.
    Najciekawszy jest przy tym poziom językowy programistów i ludzi z IT, dlatego nie dziwi mnie zawartość słownika.
    P.S. Dla mnie to ciągle jest „wzornictwo”.

  12. Ludzie, zrozumcie, że te dyskusje językowe sprowadzają się do jednego zagadnienia – liberalnego bądź nie podejścia do naleciałości. Jedni lubią wprowadzać do mowy obce słowa i przerabiać je na swoje potrzeby, inni nie. I to nie jest powód do tego by się kłócić:)

  13. Mi tam się podoba!