Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

1.03.2014
sobota

A jak Ty byś naprawił prawo autorskie?

1 marca 2014, sobota,

Pytanie oczywiście nie należy do najprostszych i można mieć poczucie, że sprawę należy zostawić prawnikom. Dzisiaj zresztą na kilkunastu blogach zajmujących się „zawodowo” prawem autorskim (lub jego okolicami) pojawią się wpisy pod hasłem „Jak bym naprawił prawo autorskie”. A okazją jest finisz konsultacji dotyczących prawa autorskiego, prowadzonych przez Komisję Europejską.

Prawo Nowych Technologii / VaGla / Edukator Medialny / Prawo Kultury / IP Blog / Co nas uwiera w prawie autorskim? / Lookreatywni / Widownia / Muzyka i Prawo / Michał Kowalski w NaTemat / Własność Intelektualna w Praktyce / Centrum Cyfrowe / Radek Czajka / Cyberprawo.org / Prawo Muzyki

Ale sprawy nie należy pozostawiać w rękach prawników i wąskiego grona ekspertów – bo prawo autorskie dotyczy nas wszystkich (polecam nasze pocztówki, prezentujące 10 historyjek, gdy prawo autorskie „uwiera”). W „tradycyjnym” modelu myślenia o kształcie prawa autorskiego jest ono wynikiem negocjacji dwóch grup: twórców i posiadaczy praw, oraz komercyjnych użytkowników tych praw. Reszta – czyli przede wszystkim użytkownicy końcowi – są albo nieistotni, albo poza radarem, albo poza granicami prawa. W każdym razie ich głos się nie liczy. Tak mniej więcej wyobrażam sobie tworzenie dzisiejszej ustawy o prawie autorskim (świętującej właśnie 20 lat). W 1994 roku w pracach nad ustawą nie uczestniczył np. Jarosław Lipszyc, a punktem odniesienia nie mogła być Wikipedia. W 1994 roku działały w Polsce pierwsze BBSy, i brakowało jeszcze dwóch lat do uruchomienia w miarę powszechnie dostępnego numeru 0-202122. Ale powstało wówczas prawo nadal, po 20 latach, regulujące w miarę tym samym kształcie naszą rzeczywistość.

Dzisiaj ten model często nadal obowiązuje. Na przykład obecne negocjacje dotyczące opłat za czyste nośniki odbywają się pomiędzy organizacjami zbiorowego zarządzania i producentami sprzętu (zrzeszonymi w izbie gospodarczej). Ministerstwo Kultury zadeklarowało, że za punkt wyjścia do zmian prawa uzna wynik tych negocjacji. W tej układance brakuje oczywiście końcowych użytkowników – a to oni będą fotografować, nagrywać i kopiować – co jest uzasadnieniem podatku. Czy nie powinni więc mieć głosu w sprawie?

Ale jest też coraz więcej sytuacji, w których użytkownicy lub organizacje działające w ich interesie są obecni w dyskusjach o prawie autorskim. Najlepszym przykładem jest Forum Prawa Autorskiego, w ramach którego Ministerstwo Kultury zagwarantowało udział organizacji pozarządowych. Jestem przekonany, że udział tych organizacji wpłynął na kształt debaty o prawie autorskim (pisała też o tym wczoraj Helena Rymar w „Rzeczpospolitej”). Jeszcze do niedawna rozmawialiśmy jedynie o sposobach przeciwdziałania piractwu – dziś resort konsultuje kwestię usprawnienia zasad dozwolonego użytku. Robi to zresztą również Komisja Europejska.

I dlatego warto wziąć w konsultacjach unijnych udział. Macie czas do środy, 5 marca. 80 pytań początkowo może przerażać ogromem, ale sprawa nie jest aż tak skomplikowana. Narzędzia konsultacyjne online przygotowała koalicja Copyright for Creativity (której jesteśmy częścią) oraz Fundacja Nowoczesna Polska. Oba są dostępne do polsku i oferują porady, jak odpowiedzieć na pytania mając na uwadze modernizację prawa i uwzględnienie praw użytkowników. Odpowiedzi nie muszą być eksperckie, można pominąć pytania otwarte i odpowiadać kierunkowo: tak / nie, można też odpowiedzieć jedynie na wybrane pytania – serwis You Can Fix Copyright pozwala szybko przefiltrować pytania (i np. wybrać jedynie pytania istotne dla nauczycieli lub twórców).

A jeśli chcecie wiedzieć, jak inni naprawiliby prawo autorskie, to polecam dziś lekturę następujących blogów:

Prawo Nowych Technologii / VaGla / Edukator Medialny / Prawo Kultury / IP Blog / Co nas uwiera w prawie autorskim? / Lookreatywni / Widownia / Muzyka i Prawo / Michał Kowalski w NaTemat / Własność Intelektualna w Praktyce / Centrum Cyfrowe / Radek Czajka / Cyberprawo.org / Prawo Muzyki

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Nie wypowiem się na temat prawa autorskiego, nie wydaje mi się żeby to miało być przedmiotem negocjacji, prawo należy do autora i tylko on powinien nim dysponować w tym określać zasady kożystania z niego, to nie powinno być przedmiotem negocjacji a już na pewno z urzytkownikami.
    Mam pomysł jak sankcjonować przestrzeganie prawa w internecie. Przy pomocy mandatów, nie kar drastycznych, sądowych tylko mandatów jak w ruchu drogowym czy w komunikacji miejskiej, jedziesz na gapę płacisz.
    Trzeba tylko internetowych kanarów, ale czy ich nie ma? Czy władza nie sprawdza co się dzieje w sieci? To niech sprawdza piratów i wystawia mandaty, jak się nie będzie opłacało kraść a opłaty dzięki powszechności będą niskie problem się rozwiąże jak jazda na gapę w autobusie, problem się zmarginalizuje.

  2. Błędne przekonanie iż prawo autorskie powinno dawać uprawnionym możliwość wszelkiej władzy i ,że powinno należeć tylko do autora jest kompletnie nie na miejscu. Prawo autorskie powinno równoważyć interesy osób uprawnionych oraz użytkowników.Przed wszystkim nie należ zgodzić się z poglądami „prawo autorskie dla autora”,które praktykowane są już od lat i w imię walki z piractwem dochodzi do nagminnego łamania praw człowieka.
    Przede wszystkim należ uświadamiać ludzi o autentycznym stanie prawa autorskiego o tym co wolno a czego nie.
    Następnym krokiem powinno być złagodzenie/zniesienie odpowiedzialności karnej, a ewentualne zaostrzenie odpowiedzialności cywilnej

  3. Jednak będę się upierał, że punktem wyjścia powinno być poszanowanie prawa własności. I wychodząc z tego założenia prawo powinno uczynić nasze życie znośnym. Przecież rozmawiamy o pieniądzach, reszta to didaskalia. Z obecnego stanu rzeczy nikt nie jest zadowolony, ci co płacą, płacą dużo, bo za tych co na gapę też, twórcy jakoś żyją. Bedzie mniej gapowiczów, będzie taniej, będzie taniej, będzie mniej gapowiczów. Do tego się musi włączyć państwo, pilnować żeby nikt na gapę nie jechał, i mandat, żeby była tania egzekucja prawa i niezbyt uciążliwa dla obywateli, taki pomysł.
    Państwo powinno być skuteczne i przykładać skuteczne nie drastyczne środki.
    Teraz kary są drastyczne, zatem nie stosowane.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Próbowałem odpowiedzieć na ankietę. Po polsku została bardzo źle przygotowana, pytania nie są jednoznaczne, w niektórych najwyraźniej źle przetłumaczono (np. terms najwyraźniej jako terminy). Szkoda czasu.

  6. Wiem, że to pewno wiele razy było przytaczane, ale trzeba do tego wracać: uważam, że piractwo w dziejach rozwoju techniki czy choćby kinematografii odegrało ogromną rolę. Bez piractwa bylibyśmy dziś daleko w tyle. Gdyby w XVIII w. istniały prawa autorskie i patenty w obecnym kształcie, nie jeżdzilibyśmy samochodzmi jak teraz, tylko używalibyśmy jakichś machin parowych. Przemysł filmowy z Hollywood, który chyba najbardziej krzyczy o poszanowaniu praw autorskich powstał na bazie piractwa. Wytwórnie filmowe, które początkowo rozwijały się na wschodnim wybrzeżu USA, przeniosły się na zachód bynajmniej nie dla pięknego klimatu Kalifornii. Sztywne i surowe prawo, jak chcą tego twórcy, przyczyni się jedynie do zachamowania rozwoju. Już obecnie są problemy np. w muzeach, gdzie wątpliwości budzą prawa do wizerunku i pewne eksponaty nie są przez to pokazywane, tak w razie czego.

  7. Podobnie jak piraci na morzach i oceanach przyczynili się do redystrybucji złota i innych kosztowności które szlakami handlowymi płynęły. Długie są dzieje rabunku i grabierzy:)

  8. Ja bym poszedł w rozwiązania korzystne dla korzystających z kultury a nie autorów. Widać to dobrze po programach streamingowych. Trzeba się pogodzić, że ogólna kultura jest darmowa. Chyba że coś jest wyższych lotów, wtedy ludzie są w stanie płacić.

  9. Czyli żeby chała była za darmo a wyższe loty za pieniądze. A kto będzie decydował co wyższe loty, bo wyższe loty to ma i państwo sponsorować. Tu to choć wiadomo, że Maria Peszek się nie łapie. Peszek za darmo?

  10. Również jestem zdania, że powinno się propsować rozwiązania korzystne z punktu widzenia kultury a nie autorów! I tak – Peszek za darmo!

  11. Z punktu widzenia kultury korzystne wydaje się tworzenie. Za darmo nikt nie chce tworzyć, ani kultury ani nic.

  12. Ludzie sami zdecydują co jest dobre co jest złe. Za co chcą zapłacić. Przykład płyt hiphopowych. Sprzedają się i nawet w preorderach „robią” złoto. Popchała się nie sprzedaję bo jest chałą. Oczywiście Państwo też powinno dbać o kulturę. I według mnie dba. Jest PISF który dotuje filmy. Nie jest to idealny system, ponieważ niektóre ambitne projekty nie przechodzą z różnych względów, ale nie ma ideałów. Spójrzmy ile teraz wychodzi filmów godnych uwagi – Ida, Papusza, Chce się żyć – tylko w tym roku (podaję nominowane do Orłów, ale tytułów było o wiele więcej) Jak to wyglądało np. w 2004? O pradon, wtedy nie było PISFu…