Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

7.04.2014
poniedziałek

Po konferencji „E-kompetencje”: po co korzystamy z internetu?

7 kwietnia 2014, poniedziałek,

Tydzień temu zorganizowaliśmy – jako Centrum Cyfrowe i DELab (nowa instytucja badawcza Uniwersytetu Warszawskiego), razem z Dominikiem Batorskim, Justyną Jasiewicz i Mirkiem Filiciakiem, konferencję naukową o e-kompetencjach. Chcieliśmy zebrać razem badaczy przyglądających się kwestii kompetencji (różnie nazywanych: cyfrowych, medialnych, informacyjnych, itd.) – którzy między sobą wykonali w ostatnim czasie przynajmniej kilkanaście różnych projektów badawczych. Chcieliśmy zobaczyć, jaki wspólny obraz się z nich wyłania.

Dla mnie jednak najbardziej inspirujący był otwierający konferencję panel z udziałem „praktyków” – organizacji działających na rzecz wzrostu e-kompetencji. Uczestniczyli w nim , Dorota Górecka (Fundacja Nowoczesna Polska), Agata Łuczyńska (Szkoła z klasą / CEO), Anna Wotlińska (MKiDN), Krzysztof Głomb (Polska Cyfrowa Równych Szans / MwI). Najważniejszy wniosek z tej rozmowy brzmiał: nie da się e-kompetencji sprowadzić do prostego katalogu umiejętności (nie mówiąc już o powszechnie stosowanych wskaźnikach, takich jak „umiejętność skopiowania foldera”). Takie katalogi przydają się na poziomie oświaty, gdzie trzeba kompetencje definiować jako określone listy umiejętności – ale poza nią nie wyjaśniają, o co tak naprawdę chodzi. Z tym wiązał się wniosek drugi: działania e-integracyjne nie mogą się ograniczać do budowania kompetencji – dużo ważniejsze są kwestie potrzeb, satysfakcji, aspiracji użytkowników. Bez ich zaadresowania, żaden program e-integracji nie będzie skuteczny, a przekazywane kompetencje mogą być niepotrzebne, nieistotne, nieskuteczne.

Z tej perspektywy prezentacje badań (dla jasności, widziałem tylko ich część) były dużo mocniej osadzone w „tradycyjnym” modelu, skupionym na określonych kompetencjach. Koniec końców większość badań nadal sprawdza użytkowników na liście określonych umiejętności. Choć były też głosy wyraźnie mówiące o konieczności stworzenia bardziej subtelnego modelu badawczego.

Warto tutaj rozróżniać kompetencje cyfrowe (o których wiemy poprzez badania) i edukację cyfrową. W przypadku tej drugiej, różnej formy listy i katalogi kompetencji mogą być przydatne – szczególnie w edukacji formalnej. Jednak w rozumieniu e-kompetencji, i w badaniach to rozumienie nam dających, musimy stworzyć bardziej złożony model.

Bo tak naprawdę tylko z grubsza wiemy, co to znaczy korzystać z internetu – a w związku z tym także, jakie korzystanie chcielibyśmy jako społeczeństwo wspierać. Obracamy się ciągle w ramach wyznaczonych przez ilościowe badania skupione na pytaniu „Czy korzysta Pan/i z internetu?”. A które następnie jest doprecyzowane w sposób bardzo uproszczony, z pomocą list i skal e-umiejętności, na których oceniają się badani.

Życie kilka dni później dało mi dobrą ilustrację problemu – dzięki możliwości kontaku i przeszkolenia grupy pośredników pracy, pracujących z bezrobotną młodzieżą w ramach jednej z ogólnopolskich, publicznych instytucji. Wszystkie te osoby były „internautami”, i to w miarę aktywnymi jeśli chodzi o częstość korzystania. Ale po chwili rozmowy stało się jasne, że ich sposób korzystania jest niezmiernie płytki i powierzchowny, a problemy niezmiernie proste, bliższe „umiejętności skopiowania foldera” niż wszelkim fantazjom dotyczącym aktywności w modelu kultury 2.0, prezentowanym przeze mnie i Mirka na tym blogu. Nie mając narzędzia pojęciowego do opisania różnych, głębszych i płytszych form korzystania, sprowadzamy wszystkich do jednego, stereotypowego „internauty” (w moim przypadku dość wyidealizowanego).

Widać też oczywiście pewną kuriozalność sytuacji – w której praktycy wskazują, że trzeba odejść od prostych miar e-kompetencji na rzecz bardziej subtelnych ujęć kwestii; natomiast sami użytkownicy zdają się w dużej mierze myśleć o korzystaniu z internetu właśnie na poziomie najprostszych umiejętności i płynących z nich, namacalnych, zalet.

Brak tego modelu jest szczególnie palący z punktu widzenia polityki publicznej (bo w badaniach lukę częściowo wypełniają pogłębione studia jakościowe – ale te trudno przekładają się na rekomendacje dla praktycznych programów). Cieszę się, że uruchamiany właśnie Program Operacyjny Polska Cyfrowa ma silną część kompetencyjną. „model infrastruktura + kompetencje + podaż usług i produktów”, który zaproponowaliśmy jako Zespół Doradców Strategicznych w „Polsce 2030” i powiązanych z nią dokumentach strategicznych zagościł już na dobre, i wyparł czysto infrastrukturalno-sprzętowe myślenie z wcześniejszych lat). Ale  hasło „kompetencje” nadal pozostaje czarną skyrznką – a to utrudnia odpowiednie zorientowanie niemal wszystkich dużych projektów publicznych. Bo tak jak nie wiedzieliśmy, do czego tak naprawdę mają służyć fundowane pracownie komputerowe, tak dziś nie wiemy, o jakich e- kompetencjach mówimy.

Naszą konferencję traktuję jako start dyskusji. Jej celem powinno być opracowanie strategicznej koncepcji rozwoju e-kompetencji w Polsce, z pomocą którym odpowiemy sobie na pytanie, po co tak naprawdę korzystanie z internetu ma nam wszystkim służyć. A do tego potrzeba połączenia perspektyw badaczy i praktyków.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Absolutnie zgadzam się, że panel dobrze pokazał, jak mocno „rozjeżdża się” perspektywa praktyków i to, co dzieje się w badaniach – choć oczywiście z wyjątkami, bo ja sam słuchałem kilku wystąpień, które w to bardziej subtelne myślenie o kompetencjach świetnie się wpisywały. Myślę też, że w tę korektę dobrze wpisuje się nasze badanie, o którym pisałem tu w lutym, ale jeszcze raz wrzucę linka 🙂 http://centrumcyfrowe.pl/projekty/korzystanie-z-mediow-a-podzialy-spoleczne/

  2. Ciekawe kiedy bedzie konferencja na temat „Kto I jak korzysta z mlotka”. Mlotek to tez wazne nazredzie. Biorac pod uwage ostatnio postepujace wykluczenie mlotkowe, taka konferencja wydaje sie pilna

  3. Niestety, nie będę tak elegancki jak M.Filiciak – w mojej opinii panel był najsłabszą częścią konferencji, bo tak naprawdę zadanie udźwignęli tylko Krzysztof Głomb i prowadzący czyli Alek Tarkowski. Panie mówiły nie na temat.
    Wysłuchałam wszystkich prezentacji (to znaczy połowy z nich, bo spotkanie toczyło się w dwóch salach/grupach – a szkoda). Pytanie, czy wszystkie z prezentowanych projektów zasługują na zaszczytne miano badań (to już druga konferencja, na której głosy z sali kwestionują badania Fundacji Orange i bibliotekozawców z UW).
    Dotkliwie odczułam brak mapy badań – zarówno ich tematyki, jak i metodologii. Pan Dominik Batorski obiecał (na zakończenie) umieszczenie w sieci prezentacji (to jeszcze nie mapa, ale krok w jej kierunku), a ktoś zasugerował, że to dobry temat dla Szerokiego Porozumienia… i lidera cyfryzacji. Oj, przydałby się porządek, aby nie marnować sił i środków na badania złe i/lub niepotrzebne.
    A obiecanych prezentacji nie mogę odnaleźć… Strona konferencji gdzieś się zapodziała? Szkoda…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Strona ma powrócić w wersji z prezentacjami – prosimy o jeszcze chwilę cierpliwości.

  6. Dziękuję!

  7. Doskonału tutuł „Po co korzystamy.?..”
    Jedni by wiadomości,rozkłady jazdy,rezerwacje,pornografie,prognozy…Inni by w chmurze CAD/CAM ..inni by maile..itd..itp.
    Nie negujac naukowości badań w tej dziedzinie, b chciał bym by pozbyc się urzędowych „cyfryzatorów” i oddac informatyzację Państwa w kompetentne ręce GOOGLE.
    Wzorem digitalizacji tzw skarbów kultury.
    To jest jedyne praktyczne wyjscie z pętli państwowej „cyfryzacji” .Wreszcie uzyskanie przez obywateli statusu obywatelskiego w w XXI oraz uzyskania odpowiedzi „bo tak jest lepiej,taniej,z kontrolą obywatelską …itp..itd…
    PANOPTICUM będzie wrzeszczec ,naukowcy także..Lecz przecież to jest nie tylko pro publico bono,to jest także pro culture bono..Ileż tu można doktoratów wypichcic..
    Mówiąc inaczej ,niewola GOOGLE,wydaje mi się mniej straszna niż niewola tępych „cyfryzatorów” i wielokrotnie tańsza.
    A na pytanie tytułowe będzie wówczas padała odpowiedz:
    „Korzystam by zycie sobie ułatwic i tych u władzy kontrolowac” a kompetencje mam takie jakie mi są potrzebne.

  8. Czytając miałem bardzo podobne odczucia jak @A.L. tylko mnie do głowy przyszła „umiejętność kierowania samochodem”. Jak @Gospodarz chciałby swoje „bardziej subtelne ujęcie tej kwestii” zastosować do tego zagadnienia? Tutaj także jedni skoncentrują się na regulacji gaźnika albo podrasowywaniu silnika za pomcą specjalnych układów scalonych, inni na doskonaleniu umiejętności parkowania w ciasnych miejscach, ktoś na zamianie autka w swoje centrum rozrywki a jeszcze inny na „uciekaniu w siną dal drogą znikającą na horyzoncie”. Wreszcie można „budować społeczność” ucząc młodzież obsługi i konserwacji samochodów.

    Na przykładzie własnej rodziny, od mamy (80+) do najmłodszego syna (19) widzę, że tak jak potrzeby mogą być diametralnie różne to jak najbardziej istnieje podstawowy zbiór kompetencj typu „kopiowanie foldera”, ktore ja bym rekomendował do opanowania.
    Chociażby zagadnienia związane z prywatnością i bezpieczeństwem w sieci. Z obsługą posiadanego hardware i software. Czy przeczytałeś instrukcję obsługi swojego komputera? Czy wiesz jakie narzędzia daje ci producent sprzętu? Np. fora dyskusyjne, swoja strona internetowa. Czy wiesz jakie są wymagania sprzętowe danego programu?
    Czy znasz narzędzia służące do bieżcej konserwacji i monitorowania sprzętu? (choćby defragmentacja i czyszczenie dysku z różnych śmieci)
    Czy wiesz jak reagować na różne „wyskakujące nie_wiadomo_skąd okienka”? Czy znasz inne poza „przeładować system” metody usuwania problemów? Czy umiesz połączyć domowe urządzenia w sieć i tę sieć obsługiwać? Itd.
    W skrócie, mnie podoba się japońska metoda Kaizen. Mniej rewolucji a więcej ewolucji. Jak ktoś jest taki genialny, że potrafi zrewolucjonizować cały świat to tylko mu przyklasnąć, ale ja widzę duże pole do popisu dla instruktorów przestrzegających użytkowników przed wylewaniem coli, kawy, herbaty, lodów i pomidorowej na klawiaturę laptopa.

  9. Dobrze, że takie konferencje się odbywają, bo jest to obszar, który na pewno wymaga wielu dyskusji. Z wcześniejszych komentarzy jednak wnioskuję, że jest to wciąż dziedzina w stadium „przednaukowym”. Z drugiej strony – od czegoś trzeba zacząć.

  10. Bardzo się cieszę, że Państwa stowarzyszenie tak prężnie działa i porusza ważne tematy dla środowiska cyfrowego. Ja sama miałam kiedyś przyjemność brać udział w organizowanej przez Państwa debacie i była ona bardzo konstruktywna.
    Jeśli ktoś byłby zainteresowany problematyką prawa nowych technologii to zachęcam do lektury mojego bloga:
    http://wprawoautorskie.wordpress.com/
    Poruszam tam wiele istotnych jak sądzę i aktualnych problemów dotyczących: internetu (np. wyrok ws. hyperlinków), baz danych (o prawnej dopuszczalności crawlowania), dostępu do informacji publicznej, czy też ochrony danych osobowych. Najświeższy wpis dotyczy retencji danych po wyroku ETS sprawie dyrektywy retencyjnej. Teraz pracuję nad wpisem dotyczącym najnowszego wyroku ETS ws. Google. Wcześniej dla Komisji ds. UE w Sejmie pisałam opinię do projektu unijnej dyrektywy zawierającej regulacje „prawa do bycia zapomnianym” . Zwracałam wtedy uwagę na kontrowersyjność tego pomysłu. Ten wyrok idzie w podobnym kierunku co projektowana dyrektywa. To kierunek, który może zmienić Internet, który dziś znamy.
    Zachęcam do lektury i komentowania.

  11. Małe sprostowanie odnośnie wcześniejszego mojego komentarza. Pisząc o unijnych regulacjach dotyczących „prawa do bycia zapomnianym” miałam na myśli: Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i swobodnym przepływem takich danych (KOM(2012) 11 wersja ostateczna).

  12. Żyjemy w dobie konferencji, seminariów itp. Mi ten stan odpowiada. A co do e-kompetencji to temat jest istotny i warto go poruszać. Samo wykluczenie cyfrowe dotyka b. dużą część społeczeństwa – nie tylko w Polsce.

  13. Czy coś może wiadomo już w sprawie przywrócenia strony z konferencji razem z prezentacjami?