Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

25.09.2014
czwartek

Skoro zasypujemy cyfrową przepaść, to czemu wskaźniki stoją w miejscu?

25 września 2014, czwartek,

Przegapiłem wcześniej tekst „Cyfrowy analfabetyzm w Polsce ma się dobrze” z „Rzeczpospolitej”, z końca sierpnia. A pokazuje on najnowsze dane Eurostatu dotyczące wykluczenia cyfrowego. Polska, z 64 proc. osób korzystających z internetu, znajduje się w unijnej końcówce, sporo poniżej średniej 76 proc. A tekst zapamiętałem ze względu na przedstawiony w nim, kluczowy, argument: od 3 lat wskaźniki nie drgnęły.

Źródło: „Rzeczpospolita"

Źródło: „Rzeczpospolita”

Od lat mamy tę samą sytuację – dobrze zidentyfikowaną grupę osób wykluczonych. Przede wszystkim starszych, także niepełnosprawnych czy gorzej wykształconych – to statystycznie patrząc czynniki sprzyjające wykluczeniu cyfrowemu. Diagnoza powodów wykluczenia jest też dobrze znana: problemem nie jest już w wielu wypadkach dostęp czy koszt, tylko mentalność, brak odpowiednich potrzeb.

Screenshot 2014-09-25 11.53.12Maria Antonina, autor nieznany, Wikimedia Commons, utwór w domenie publicznej. (Choć to nie ona najpewniej powiedziała: „niech jedzą ciastka”).

Wydawałoby się, że mamy też lepsze sposoby radzenia sobie z sytuacją, odchodzące od podejścia typu „zasypmy ich pecetami”. Polska Cyfrowa Równych Szans tworzy sieć Latarników skupionych na przekazywaniu kompetencji; Program Rozwoju Bibliotek buduje (de facto) centra kompetencji cyfrowych w bibliotekach; program e-Centra Fundacji Aktywizacja próbuje przeprojektować istniejące publiczne punkty dostępu do internetu. I tak dalej. Wydawałoby się, że coś powinno drgnąć. A jednak nie drga.

Dane z europejskiej Digital Agenda Scoreboard pokazują, że jesteśmy w tyle wobec wszystkich sąsiadów, i do tego obserwujemy najwolniejszy wzrost korzystania (rozumianego jako skorzystanie przynajmniej raz w ostatnich 12 miesiącach).

Widzę trzy możliwe wytłumaczenia:

1. Mamy źle dobrane wskaźniki – tak na pewno jest, korzystanie opisujemy w statystykach albo na zasadzie 0 / 1 („czy Pani korzysta?”) albo na bazie bardzo uproszczonego modelu korzystania („powiedz mi, czy umiesz kopiować pliki, a powiem Tobie, czy dobrze korzystasz z mediów cyfrowych”). Niemniej skuteczne programy e-integracji powinny spowodować, że wskaźniki drgną.

2. Realizowane programy e-integracji nie mają wpływu na poziom wykluczenia. To scenariusz pesymistyczny, sugerujący, że można jedynie próbować podnosić kompetencje osób, które zaczną same korzystać. Ale żaden trener, szkolenie lub punkt podnoszenia kompetencji nie nakłoni do korzystania ludzi, którzy po prostu tego nie chcą robić.

3. (Co się łączy z punktem poprzednim) Za cel projektów e-integracji nie powinniśmy uważać zwiększenia poziomu korzystania w społeczeństwie. Efekty są bardziej subtelne, związane ze wspieraniem osób już korzystających. Tu analogią mogą być programy wspierania czytelnictwa – mam regularnie wrażenie, że realizowane pod hasłem „zwiększmy liczbę czytających Polaków” działania docierają wyłącznie do osób już czytających. A w obu przypadkach mamy do czynienia z poważną barierą mentalną (barierą wyobraźni raczej niż kompetencji), której nie da się prosto przełamać. Innym podobnym przykładem jest cyfrowa edukacja – gdzie wprowadzenie technologii cyfrowych do szkół niekoniecznie podnosi wyniki edukacyjne – i nie znaczy to, że „cyfrowa szkoła” nie ma sensu – tylko że zmiana cyfrowa nie przekłada się bezpośrednio na pożądaną zmianę edukacyjną.

Ostatni punkt prowadzi do wniosku, że skuteczna zmiana zachowań jest możliwa jedynie w przypadku dzieci – które w naturalny sposób zaczynają korzystać z technologii cyfrowych (tak samo jak zaczynają czytać, pisać i liczyć), i nie mają „bariery wyobraźni”. Z tym że działania z dziećmi nie rozwiążą problemu 30 proc. wykluczenia cyfrowego w Polsce.

Jest jeszcze jedna możliwość – wzrost wskaźnika o 1 proc. oznacza około 270 tysięcy nowych internautów (klikających choć raz w roku). Możliwe, że taka po prostu jest skala oddziaływania tych projektów. I możliwe, że większa nie może być, o ile nie uruchomi się jakiś proces wiralno-kaskadowy (ale ten nie jest w żaden ze znanych mi projektów wpisany).

To, co najbardziej niepokoi, to niewielka zmiana w grupie wiekowej 50+, na której skupione jest wiele realizowanych w ostatnich latach projektów.

*

W tekście trochę zaskoczyły mnie komentarze ekspertów. Bernard Bocian z firmy Komputronik mówi wprost: „Na powszechną edukację osób wykluczonych jest już za późno. Należy położyć nacisk na edukację młodego pokolenia”. (Co potwierdza powyższe przypuszczenia, ale popycha politykę e-integracji jednak w złym kierunku).

W podobnym tonie, lecz nie wprost, poziomu wykluczenia cyfrowego „broni” mój współautor blogowy Mirek Filiciak, który stwierdza: „Może części Polaków nie jest to potrzebne do szczęścia?”. I dodaje, że są oni zapewne tak zwanymi proxy users – korzystają z internetu z czyjąś pomocą.

Mam z taką argumentacją kłopot. Bo wystarczy porównać dane z Polski z innymi krajami z Europy, by odkryć, że te same grupy w innych krajach jednak zaczęły korzystać z internetu – mimo zapewne podobnych stylów życia, barier mentalnych i tak dalej. Nie wiemy oczywiście, czy są szczęśliwsi… Ale to zupełnie inna kwestia.

Jest też wymiar włączenia cyfrowego, który oznacza minimalny poziom zaangażowania w życie społeczne. Najbanalniejszy przykład to e-usługi redukujące koszty e-administracji: starsze osoby potrafiące wypełnić PIT przez internet oznaczają oszczędność dla nas wszystkich.

*

Piszę to wszystko, jadąc do Krakowa na Kongres Edukacji Medialnej. Dam znać, jeśli temat się tutaj pojawi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Update: temat się nie pojawił. Dyskusja skupiała się na a) wyjaśnianiu sobie wśród panelistów, że cenzura prewencyjna to nie edukacja medialna b) dowodzeniu że wejście telewizji cyfrowej i promocja dekoderów było milestonem w rozwoju polskiej edukacji cyfrowej i c) pytaniu: czemu jest jej tak mało!

  2. „Najbanalniejszy przykład to e-usługi redukujące koszty e-administracji: starsze osoby potrafiące wypełnić PIT przez internet oznaczają oszczędność dla nas wszystkich.”
    Osoba starsza nie tylko nie użyje internetu ale nawet nie posłuży się telefonem. Do banku, do wodociągów, do elektrowni, do telefonów, do urzędu, do apteki, do lekarza, wszędzie się jedzie albo idzie. Nigdy nie dzwoni. Mówienie o internecie w takiej sytuacji to….

    „Mam z taką argumentacją kłopot. Bo wystarczy porównać dane z Polski z innymi krajami z Europy”
    Jak wygląda polska mapa internetowego wykluczenia? Czy widać na niej granice zaborów? Wyniki głosowań? Polskę „B” i „C”?

    „powiedz mi, czy umiesz kopiować pliki”
    Mama ani jej brat (oboje po 80-tce) kopiować plików, ani wklejać całych adresów internetowych w odpowiednią linijkę przeglądarki nie umieli/umieją. Byli w stanie używać Skype i czytać gazety online. Wujek używał youtube. Mama nauczyła się poczty elektronicznej. Oboje mieli wielkie kłopoty z uruchamianiem więcej niż jednego programu na raz.

    „Ale żaden trener, szkolenie lub punkt podnoszenia kompetencji nie nakłoni do korzystania ludzi, którzy po prostu tego nie chcą robić.”
    Wujek uznawał mnie za autorytet i pozwalał się uczyć. Ale nie byłem jego ulubionym „trenerem”. Moja mama nie przyjmuje ode mnie żadnych rad, jako trener dla niej nie istnieję. Przysłany jej sprzęt sam złożyłem z części i sam zainstalowałem wszystko co tam jest ale się nie znam i zepsuję, a to drogie. Z wielu wnuków tylko dwójka najstarszych może babci coś poradzić. Wtedy wyjmie swój „notatnik komputerowy” i starannie zapisze wszystkie instrukcje długopisem w zeszycie.

    Dla osób starszych osoba trenera wg. mnie jest ZAWSZE problemem.

  3. To może być banalne, ale skoreluj z odsetkiem katolików w danych krajach / kohortach wiekowych.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Lament jest ogólno-formalny.Wraz z ilustrującymi obrazkami.
    Natomiast polski dół internetowy jest całkiem objaśnialny biedą seniorów i brakiem atrakcji internetowych.Pornografia już nie działa, adiobuki drogie i często marne,filmiki z YT mało czytelne,banalny PIT jest niedosiężny.Czytanie o „cyfryzacji” i „Cyfryzatorze” burzy krew tylko i potem trzeba brac podwójnie.Ogólno-formalnie Kongres Edukacji Medialnej możecie sobie do rzyci wsadzic.To staropolskie wyrażenie.

  6. @Gospodarz: „Najbanalniejszy przykład to e-usługi redukujące koszty e-administracji: starsze osoby potrafiące wypełnić PIT przez internet oznaczają oszczędność dla nas wszystkich.”

    Prosze pana, jestem osoba starsza: moja pierwsza maszyna cyfrowa, UMC-1 byla na lampach elektronowych. Potem parcowalem na wszystkich chyba polskich komputerach. Bylem wspolautorem pierwszej polskiej ksaizki o programowaniu pecetow. Pracowalem na Politechnice Warszawskiej i na 3 uniwersytetach amerykanskich. Jako profesor od Software Engineering. W tak zwanym miedzyczasie zaliczylem kilkanascie lat w sporej amerykanskiej korporacji jako „Principoal Software Architect”. Wiec na komputerach sie, moze nie najlepiej, ale jako tako znam.

    Niestety, od „Portalu ZUS” odpadlem. Opanowanie tego zajelo mi w sumei 2 tygodnie, wkluczajac trzy wizyty w ZUSie. Trzeba bylo zalozyc pUAP, porobic rozne „uwierzytelnienia”, a jak juz sie zrobilo, to za cholere nie mozan bylo sie zorientowac w topografii owego portalu. Wyslanie dokumentu wymaga podpisu elektronicznego. Portal ma dswie mozliwosci: ePUAP albo certyfikat. Z przyczyn nieznanych ustawiono domyslnie certyfikat, wiec po uruchomieniu portal zaczal sciagac jakies komponenty w Javie, ktore nie daly rady sie zainstalowac i powodowaly „pad” w pieknym stylu

    Po zasieganiu jezyka i dwoch tygodniach wykrylem ze gleboko, gleboko jest schowane menu ktore umozliwia przekonfigurowania z certyfikatu na ePUAP. Oczywiscie, nigdzie o tym nie jest napisane

    Dzis juz potrafie obslugiwac. I mimo ze nie mialem problemu z naprawa oprogramwoania klienta w Szwecji bedac na konferencji w Kalirorni – pzrez telefon i z pamieci, instrukcje obslugi portalu ZUS starannie pzrechowuje aby jej nei zgubic. jak zgubie, bede zgubiony. Drugi raz tego nei odtworze

    I neich teraz Pan sobie wyobrazi nowicjusza-staruszka zmagajacego sie z tym wynalazkiem.

    Tak na marginesie — w Ameryce zalatwiam WSZYSTKO pzrez internet. Z wladzami lokalnymi, stanowymi i federalnymi. Nigdzy i nigdzie nei musialem niczego „uwierzytelniac” jak rozneiz nigdy i nigdzie nie musialem meic podpisu elektronicznego ktory jest tutaj kategoria znana, ale tylko jak sie robi transfer miliona dolarow.

    Wiec powodzienai zycze polskim emerytom dogadania sie elektronicznei z ZUSem. A moze to „wykluczenie” zwiazane jest z badziwnoscia serwisow wlasnie?

    Tak na marginesie, z Gazownia nigdy mi sie nie udalo, z wodociagami – czesciowo.

  7. To raz jeszcze,jako staruszek choc nie całkiem reprezentatywny ,70++ lecz pierwszy kontakt z komputerem Ural-1 w 1964. Pamietam zaliczenie z programu rozwiazujacego równanie rózniczkowe metodą Runge-Kutta.Wejscie z programem i danymi na tasmie filmowej dziurkowanej na jednozębnej dziurkarce ,wyjście ósemkowo na tzw uzkuju pieczat.Pózniej UMC-1,Odra 1204 z Algolem,ICT 1300,Odry..,Riady..PdP ..itp do AS400..emerytura.

    Wkurza mnie bardzo wszechobecny bełkot nt „cyfryzacji” i nadęte dyskusje,panele,kongresy nijak nie awansujące rzeczywistej informatyzacji służb i serwisów potrzebnych ludziom.W tym staruszkom.

  8. Ja aż tak daleko nie siegam, ale nie czuję się wykluczony. Jestem samoukiem i często zdarza mi się edukowac młodszych. Namowilem do korzystania z internetu prawie 80 latka. Niestety w naszej ojczyźnie wszystko można skpolikowac do nibywalych rozmiarów.