Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

7.11.2014
piątek

Skauci i harcerzyki: spotkanie autorskie Cory’ego Doctorowa

7 listopada 2014, piątek,

Dziś w ramach CopyCampu, organizowanego przez Fundację Nowoczesna Polska, odbyło się spotkanie autorskie z Corym Doctorowem. Okazją do spotkania była premiera polskiego tłumaczenia książki „Kontekst” – zbioru esejów Doctorowa.

Najciekawsze w spotkaniu było to, że z Doctorowem – czołowym twórcą promującym model wolnej kultury – rozmawiał nie tylko Jarosław Lipszyc (znany otwartysta), ale też Wojciech Orliński, który rozdział swojej książki poświęcony wolnej kulturze zatytułował „Jak straciliśmy kulturę”.

Nie doszło wprawdzie do ostrej wymiany zmian – zresztą Orliński i Doctorow zgadzają się w bardzo wielu kwestiach: mają te same spojrzenie na problemy dotyczące nadzoru i prywatności. Niemniej na spotkaniu zarysowała się ciekawa różnica perspektyw. Dotycząca tak naprawdę nie poglądów, lecz emocji. Orliński prawie każdy wątek puentował stwierdzeniem: „więc sytuacja jednak jest beznadziejna”. Doctorow wprost mówił o tym, że trzeba mieć nadzieję.

Przykładowo: gdy Doctorow mówił o korporacjach jako potężnych, nieśmiertelnych bytach, które traktują ludzi jak florę bakteryjną (sic!), Orliński kiwał głową. Jednak o ile dla niego bycie bakterią korporacji to wizja straszna, puenta Doctorowa brzmi: flora bakteryjna wpływa na dobrostan całego organizmu!

Jeśli dobrze rozumiem punkt widzenia Orlińskiego, to uważa on tę nadzieję za, w najlepszym wypadku, naiwność. A może nawet formę mydlenia oczu. Optymistyczne spojrzenia na technologie stają się hurraoptymizmem, a może nawet propagandą.

Doctorow z kolei zakłada, że zawsze jest miejsce na nadzieję – a nadzieja jest niezbędna, by nie zrezygnować z projektów poprawienia technologii. Jest przy tym wobec technologii pokorny, opisywał ją jako niezmiennie złożony ekosystem, którym nie da się sterować; można próbować tylko go ukierunkować.

Miałem wrażenie, że gdyby pociągnąć tę dyskusję i opozycję dalej, to dotarlibyśmy do archetypów, które w cyfrowej wersji odtwarzają różnice w myśleniu o społeczeństwie między liberalizmem i konserwatyzmem. Pesymizm Orlińskiego wydaje mi się bardzo niebezpieczny, bo blokuje na poziomie woli i emocji możliwość zmiany. Woli i emocji – a nie oceny sytuacji, bo co do faktów i trzeźwości oceny rzeczywistości Doctorow i Orliński raczej się zgadzają.

Jednodniówka harcerstwa wielkopolskiego męskiego : obrazująca dorobek pracy za ostatni okres 5-cio letni.

(Harcerz. Znajdź na ilustracji „C” (jak „copyright”). Źródło: Jednodniówka harcerstwa wielkopolskiego męskiego obrazująca dorobek pracy za ostatni okres 5-letni (frag.). Autor nieznany, źródło: Polona, brak praw autorskich (w domenie publicznej).

Dobrą ilustracją była rozmowa o harcerstwie. Lipszyc zaproponował Doctorowowi, by może został Baden Powellem nowego ruchu skautowskiego, który byłby zdolny zaszczepić w młodych ludziach odpowiednie wartości cyfrowe. Orliński na to odpowiedział, że kojarzy mu się to z „harcerzykami” – podejmującymi infantylne, nieistotne działania.

A temat skautów i harcerzy pojawił się, bo jednym z wątków działalności Doctorowa jest uświadamianie dzieci i młodzieży (przez książki dla „young adults”, a od niedawna także komiks dla nastolatków). Zapytałem Doctorowa, jak edukować dzieci jeszcze młodsze. Odpowiedź początkowo wydała mi się zaskakująca – bo Doctorow zmienił temat i zaczął wychwalać Scratcha – platformę do uczenia dzieci kodowania. Szybko wyjaśnił, że edukacja medialna, alfabetyzacja cyfrowa jest potrzebna jako „szczepionka”. Mówił, że osoby rozumiejące komputery i oprogramowanie jako coś dającego się modyfikować nie zaakceptują zamkniętych technologii i kontroli, którą wywierają na ludziach.

To dla mnie była świetna koda, spinająca interesującą mnie kwestię wolnej kultury (o której – jak na mój gust – na spotkaniu było za mało) z dominującymi (i w spotkaniu, i dziś w debatach „cyfrowych”) dyskusjami o nadzorze.

Odpowiedź na pytanie, czy jest to wyraz nadziei czy naiwności, zostawię Wam jako papierek lakmusowy Waszego stosunku do technologii i praw cyfrowych.

Książkę „Kontekst” można ściągnąć na wolnej licencji lub kupić w wersji papierowej na stronie Prawo Kultury.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Cale szczescie ze losy swiata nie zaleza ani od Orlinskich ani od Doktorowow…

  2. Przeczytalem Doctorowa. Myslalem ze bede czytal neobolszewika. Tymczsem, facet bardzo rozsadny. Wole jego iz Orlindkigo.

    Polecam lekture!