Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

15.01.2015
czwartek

Historia w przeglądarce

15 stycznia 2015, czwartek,

Na początku stycznia Internet Archive umieściło w swoim serwisie kolekcję blisko 2,5 tysiąca gier komputerowych dla systemu MS-DOS.

Gry uruchamiane są za pośrednictwem emulatora DOSBox, dzięki czemu aby zagrać, wystarczy przeglądarka internetowa. Stare tytuły z „pecetów” dołączyły do dwóch starszych kolekcji w Archive.org – dostępnych już od przeszło roku zbiorów gier konsolowych oraz kolekcji tytułów z salonów gier.

Gry są dostępne dla każdego, choć podstawą prawną dla ich umieszczenia w sieci jest rozpowszechnianie „w celach dydaktycznych i badawczych”. Tym samym online znalazł się imponujący zestaw tytułów z lat 80. i 90., z którego można korzystać bez instalowania emulatorów oraz tym bardziej bez gromadzenia starego sprzętu.

Oczywiście miłośnicy „staroci” grali w te tytuły już wcześniej, korzystając z oprogramowania dostępnego w sieci. Jednak inicjatywa IA może mieć istotne znaczenie. Kolekcje tworzone przez ważne instytucje mają moc zmiany hierarchii kulturowych – tak było z filmem, włączonym w latach 30. do zbiorów nowojorskiego Museum of Modern Art. Podniosło to rangę medium i równocześnie wpłynęło na jego kanon. I choć IA to nie MoMA, ten gest może uwolnić stare gry od etykietki „retro”. A co w niej złego?

Simon Parkin w serwisie „New Yorkera” pyta retorycznie: czy Szekspir i Beatlesi są retro? Parkin sugeruje, że retro to coś gorszego niż „klasyka”; to ciekawostka, a nie arcydzieło. Spuścizna skupionej na technologii subkultury graczy, która przez wiele lat gettoizowała gry i lokowała je na marginesie kultury. Ale przecież uległo to zmianie, najwyższy czas zacząć więc rozmawiać, czy np. Super Mario Bros. nie zasługuje właśnie na ten poziom uznania, który przysługuje najwybitniejszym dziełom.

Czy konsekwencje działań IA będą rzeczywiście tak dalekosiężne i zmienią spojrzenie na historię gier, zobaczymy. Tak czy owak – choć nie wszystko działa idealnie, warto zajrzeć. Lista tytułów jest tak długa, że nie ma sensu nawet próbować ich tu wymieniać, sprawdźcie sami. Przy przeglądaniu katalogu wśród graczek i graczy po 30. ścisk gardła gwarantowany.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Kolekcja oczywiście ciekawa, podobnie jak inne, dostępne wcześniej, fajnie że napisał Pan o tym, ja na Technopolis tego nie zrobiłem, może niesłusznie.

    Ale w takich sytuacjach jak tekst w „New Yorkerze” (dodajmy, że piśmie do roku 2010-11 gry ignorującym, kiedy inne amerykańskie dzienniki/tygodniki – ba, także „Polityka” – pisały o nich coraz śmielej) troszkę uderza mnie brak proporcji. Gry takie jak „The Oregon Trail”, „Super Mario”, „Tetris”, „Space Ivaders” itp. itd. nie powinno się moim zdaniem tak śmiało stawiać obok The Beatles czy Szekspira. Nie chce oceniać emocji, które wywołują – tak „Super Mario”, jak Szekspir. Ale muzyka The Beatles jest wynikiem pół wieku rozwoju muzyki rozrywkowej i wieków muzyki w ogóle. Szekspir jest dziedzicem kilku stuleci rozwoju dramatu i literatury, w tym angielskiej.

    „Super Mario” i inni to wprawki gier wideo, początek, bardziej odpowiednik pierwszych dramatów antycznych, muzyki rozrywkowej z lat 20, pierwszych filmów z przełomu XIX i XX wieku. To są rzeczy klasyczne i retro za razem – choć są absolutnie godne archiwizacji i muzeum – po co im przyznawany na siłę status arcydzieła? Zestrzały się, ale to naturalne – są fundamentem, jakkolwiek nieporadnym, to niepodważalnym. „Gettoizacja” gier może odbywać się też przez promocję rzeczy po prostu ważnych do rangi arcydzieł.

    Mnie wydaje się, że pierwsze poważniejsze dzieła wśród gier powstały w latach 90 i poswatają do teraz (wyjątkiem są gry tekstowe, które już w latach 80. osiągnęły wysoki poziom emocjonalny i tematyczny, trzymany do dziś – choć oczywiście korzystały z dorobku literatury). Ale dopiero czas odpowie czy w „Journey” będzie grać się za 50 lat tak dobrze jak dziś słucha się The Beatles. Być może lepiej będzie się grało w „Super Mario”…

  2. Myślę, że ten tekst jest celowo prowokacyjny – i oczywiście nie wiem, czy gry elektroniczne nie są z góry skazane na starzenie się właśnie przez ten technologiczny wymiar, który np. w muzyce jest drugorzędny. Ale myślenie w kategorii „arcydzieł” to interesujący eksperyment myślowy, bo pokazuje też, jak silnie zinternalizowane mamy podziały na to, co w kulturze może być wysokie, a co niskie. Przykład z literaturą dobrze to potwierdza – bo w tym ujęciu wartość gry wynika z jej podobieństwa do innego medium. A co do czasu rozwoju, to przecież można pokazać zupełnie inne historie gier, znaleźć ich protoplastów w zabawkach, automatach rozrywkowych, itp.