Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

17.03.2015
wtorek

Romantyzm w czasach hiperlinków

17 marca 2015, wtorek,

W „Medium” ciekawy wpis o romantyzmie jako strategii biznesowej. Tim Leberecht w tekście „The Beauty of Things that Don’t Scale” przekonuje, że obserwujemy dziś zwrot romantyczny w szeroko pojętych działaniach marketingowych w sieci.

Leberecht jest marketerem – jeśli weźmiemy na to poprawkę, to jego teza jest szersza i dotyczy właściwie całej komunikacji online.

Teza Leberechta jest elegancka (jak na marketingowca!), bo odwołuje się do Maxa Webera i jego koncepcji odczarowywania rzeczywistości – racjonalizacji, która doprowadziła do współczesnych społeczeństw. Leberecht twierdzi, że natłok technologii i danych jest kolejną falą takiego odczarowania. Oraz że w reakcji powinniśmy spodziewać się kolejnej fali romantyzmu.

Leberecht na koniec stwierdza oczywiście, że to marketing ma być „wielkim czarującym” – the great enchanter. Ten fragment proponuję pominąć (chyba że zajmujecie się marketingiem!). Ale wcześniej podaje sporo przekonujących przykładów działań, opartych na wartościach, które kwalifikuje jako romantyczne: poszukiwanie (zamiast działania), tajemnica (zamiast przejrzystości), cisza (zamiast wymiany zdań), Big Intuition zamiast Big Data i tak dalej. Jako przejawy romantyzmu podaje blog Brain Pickings, wyszukiwarkę piosenek, których nikt jeszcze nie posłuchał na Spotify (a jest ich rzekomo cztery miliony!) czy House of Genius – format tajnych spotkań „na żywo” między osobami pracującymi w przemyśle kreatywnym.

Jaki jest problem z romantyzmem Leberechta – wszystkie jego przykłady, oparte rzekomo na tajemnicy, ciszy itd., są wystawione nam jak na talerzu poprzez hiperlinki. Brain Pickings jest tajemnicą dzieloną przez tysiące, jeśli nie miliony. House of Genius to format, który możesz zorganizować we własnym mieście.

Wydaje się, że internet jako technologia, jako sieć zdolna połączyć potencjalnie każdego z każdym, jest dogłębnie nieromantyczna. A romantyzm został zabity przez hiperlinka. Romantyzm Leberechta okazuje się raczej pozą lub zabawą „w romantyzm”.

Ale to dla mnie jednocześnie sygnał, że coś jest na rzeczy. Że oprócz formatu TED potrzebujemy wydarzeń niefranczyzowych, unikalnych, ekskluzywnych i tajemniczych. Ale uznanie, że należy je po prostu robić poza siecią, wydaje się zbyt banalne. Prędzej za romantyczny uznałbym blockchain.

(Linków w tekście nie dałem żeby było bardziej romantycznie).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop