Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

27.01.2016
środa

Seniorzy, statystyki i momenty szaleństwa

27 stycznia 2016, środa,

Zainteresował mnie artykuł Sylwii Czubkowskiej z weekendowej „Gazety prawnej” na temat demonstrujących seniorów. Czubkowska (w oparciu o ekspercką opinię Dominika Batorskiego) stawia tezę, że siłą napędową obecnych protestów są seniorzy: osoby 50+. I to nie tylko w protestach ulicznych – osoby starsze mają dominować aktywność protestacyjną online. Sprawa staje się ciekawa, a nawet zaskakująca, bo przeczy statystykom aktywności społecznej seniorów (w tym aktywności online).

Bardzo podoba mi się historia, którą opowiada Czubkowska – jest ciekawa i atrakcyjna. „Mohery, którym niemal 10 lat temu wnuczki miały zabierać dowody, by nie szły na wybory głosować na PiS, udzielają się w internetowych dyskusjach” – pisze Czubkowska. Pisanie w kategoriach pokoleniowych zawsze grozi stereotypizacją – ratunkiem może być właśnie dobra historia. Chciałoby się dodać, że jakaś babcia powinna zacząć kampanię: „Odbierz wnuczkowi konsolę, niech się przewietrzy na marszu protestacyjnym”. Problem pojawia się w momencie, gdy umieszczamy ją w kontekście danych empirycznych. Szczególnie tych ilościowych.

Czubkowska powołuje się na dane z „Diagnozy społecznej”, według której seniorzy są konserwatywni i bierni społecznie, i statystycznie chętniej głosują na PiS. Pytanie tylko, co z tego? Podobnie statystyki korzystania z internetu – wśród osób najstarszych faktycznie korzysta jedynie około 20 proc. – nic nie znaczą. W tym statystycznym obrazie jest bowiem dość miejsca dla seniorów aktywnych społecznie, o liberalnych poglądach i dobrze korzystających z technologii cyfrowych. Mówimy o aktywności – jak na razie – dziesiątek, w najlepszym wypadku setek tysięcy osób.

Dlaczego mi to tak przeszkadza? Bo mam wrażenie, że trochę na siłę szukamy klucza do zjawisk, które w swej naturze, jako emergentne i zaskakujące, nie dają się łatwo tłumaczyć. Statystyki nic więc nie wyjaśniają, dają bowiem obraz świata w bardzo małej rozdzielczości. Trudno w oparciu o nie szukać wzorów z przeszłości. Protesty takie jak obecne manifestacje KOD, a wcześniej protesty anty-ACTA z 2012 roku, są społecznymi osobliwościami. Można je traktować jak koraliki nanizane na jeden sznurek, ale każdy koralik jest unikalny. Chcąc szukać ciągłości, jakiegoś wzoru, tracimy prawdziwy sens tych zdarzeń.

(Tu polecam świetny, a mało znany esej Aristide’a Zolberga „Moments of madness” (tutaj można znaleźć PDF). Zdaniem Zolberga czasy masowych protestów to momenty, gdy ludzie wierzą, że „wszystko jest możliwe”. W takich chwilach odwoływanie się do narzędzi analitycznych z czasów „normalnych” traci sens, a skupiać należy się przede wszystkim na doświadczeniach uczestników).

Za czasów ACTA mówiło się, że to pierwsze tak duże, spontaniczne protesty od czasów Solidarności. I nie było do końca jasne, czemu miały miejsce. Przyjęła się teoria, że chodziło o kopiowanie w Sieci. Moim zdaniem równie wielu osobom chodziło po prostu o protest – fakt, że kwestia kopiowania była dla nich dobrą do zaakceptowania stawką. Dla części osób były to w końcu protesty antyrządowe. I jak w każdej masowej akcji społecznej była ona symbolicznie definiowana przez wąską grupkę osób i organizacji „tłumaczących” działania tego tłumu. Ale w takim razie dlaczego 4 lata po anty-ACTA młodzi już nie wychodzą na ulicę? Nikt tego nie wie.

Natomiast to, że protesty aktywizują osoby starsze, jest faktem. Ale nie szukałbym uzasadnień w statystycznym obrazie pokoleń. Nie sądzę też, że chęć mobilizacji spowoduje realny wzrost korzystania z internetu wśród osób starszych (choć byłoby to fascynujące, gdyby tak się stało – mamy bowiem stagnację tego wzrostu). Ktoś powinien poza tym policzyć – na tyle, na ile się da – środowisko protestujących pod względem wieku. Dobrze bowiem byłoby uniknąć upupiania młodego pokolenia na siłę i wpychania go w „apolityczny” róg. A jeśli Zolberg ma rację, to powtarzana w kółko i nagłaśniana w mediach i online historia o nieobecności młodych będzie samospełniającą się przepowiednią – a nie opisem rzeczywistości (bo ten jest niemożliwy). Należy wreszcie słuchać historii protestujących – głównie po to, by je dokumentować (w 2012 r. robił to Zespół Analiz Ruchów Społecznych).

Wydaje mi się też, że analizy pomijają kwestie lifestyle’owe, miękkie aspekty tworzenia się wspólnoty protestujących. W którymś momencie, gdy protesty zaczęły się krystalizować, to okazało się, że typowy obrazek z protestu to para osób starszych, a nie młodszych. Że rozkwitła kultura transparentów, a nikt z kolei nie nosi masek Guy Fawkesa. Że protestują w paltach, a nie neonowych puchówkach. Same zagadki! Chyba że potraktujemy je jako rodzaj trendów, wobec których nikt nie zadaje pytania: skąd to się wzięło? Swoją rolę odgrywają też pewnie sieci kontaktów, które nie przełamują barier pokoleniowych (tak jak wnuczki nie przekonały moherowych babci, tak babcie z opornikami nie przekonają młodych nacjonalistów).

Świetna jest natomiast końcówka artykułu, dotycząca ogólnego „zwrotu geriatrycznego”. Teza o „zrywie osób dojrzałych jako o odnowieniu kadr”. 50-latki mogą w dzisiejszych czasach jeszcze przez 20-30 lat wywierać wpływ na życie społeczne. Co nie zmienia faktu, że opcje polityczne niezdolne do mobilizacji młodych pokoleń natrafią w końcu na lukę pokoleniową.

A wracając do spraw cyfrowych – trzeba by zbadać tę „cyfrową szpicę” starszych pokoleń i przełamać trochę stereotypów o analogowej starości. Ale nie wyciągając wniosków co do ogółu osób starszych, które w swojej masie są głęboko niecyfrowe.

(Sprawa mnie zainteresowała, bo interesuje mnie ostatnio jak w debacie publicznej ciągle zliczamy osoby: statystyki poparcia, liczba osób na marszach, podpisy pod petycjami czy listami do europarlamentu. Więcej na ten temat wkrótce).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Studenci nie protestują bo studia za pieniądze.A za PRL za darmo.A dlaczego prezes wygrał?Bo przekupił proboszczów a ci odpuścili PSL,.I to wieś dała tą przewagę .Frekwencja i strachem przed piekłem.Zabrać im dotacje i opuszczą prezesa.A paranoja polega na tym ,że on chce rozwalić UE i te dotacje.

  2. Niektórzy chyba nie zdają sobie w ogóle sprawy z upływu czasu, ale w innym zgoła sensie niż zwykle się o tym myśli. Dzisiejsi „wcześni” pięćdziesięciolatkowie to osoby, których młodość przypadła na początek rewolucji informatycznej. Oni z tą rewolucją i technologią mogli już dorastać żyć z nią przez całe swoje młodzieńcze i zawodowe życie. Wiem coś o tym, bo mam 46 lat i komputery poznałam w liceum. Od tej pory korzystam z nich bezustannie. I jestem w te klocki lepsza od mojego dziecka oraz od wielu jej kolegów i koleżanek. Nie korzystam z Facebooka, bo go nie lubię, ale tylko dlatego. I jak czytam o „cyfrowej szpicy” starszych pokoleń to nie wiem czy śmiać się, czy płakać. A na marsze KOD chodzę z tej prostej przyczyny, że pamiętam lata 80-te XX w. oraz lata 2005-2007. Tego czasu nie mają szans pamiętać młodzi. Im po prostu w głowie nie postanie, bo brak im dostatecznej wyobraźni, wizja tego, co może się zdarzyć, jak władza poczuje się bezkarna.

  3. Na szczęście „formuła Bugaja” działa ze stuprocentową skutecznością. Przypomnę słowa znanego ekonomisty: „jak już zaczynam mieć dosyć PiS-u to sobie czytam »Gazetę Wyborczą« i natychmiast mi przechodzi”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Na marszu KOD-u w Austrii tez przewazaly osoby w tym wieku. Wiekszosc mieszka w Austrii juz jakies kilkadziesiat lat. Mlodych (do ok.25. roku zycia) byla garstka.

  6. to opowiem jak wygląda to z mojej strony – wykształconego 30-latka, specjalisty, od młodości zainteresowanego polityką, zdecydowanie niepopierającego PIS…. Otóż aktualna sytuacja wcale nie jest z mojego punktu widzenia taka zła ponieważ, tak jak duża część moich rówieśników, od dawna rozważam wyjazd z tego kraju (mniej lub bardziej poważnie) co w przypadku 50-latków nie jest już takie proste. Więc tak na prawdę nie mam się czym martwić: jak PIS padnie to będzie ok. A jak PIS zrobi z Polski 2-gie Węgry (lub raczej Białoruś) to też będzie ok bo będzie to dla mnie ostateczny impuls żeby spakować walizkę i już bez większych wyrzutów sumienia wyjechać do jakiegoś cywilizowanego kraju gdzie nie będę już musiał utrzymywać swoją ciężka praca całej rzeszy górników, rolników, 30-letnich emerytów z policji, księży, związkowców i innych nierobów…. przylecę raz w miesiącu odwiedzić rodzinę i znajomych (będąc na miejscu i tak nie mam jakoś więcej czasu bo muszę tyrać na grupy wspomniane wyżej)… społeczeństwo wybierając PIS pokazało ze ten kraj zawsze będzie zaściankiem niestety, gdzie pracująca i wykształcona mniejszość musi żyć w politycznym skansenie wybieranym głosami tej „drugiej Polski”…. wiec tak naprawdę to jestem nawet zadowolony…. wyczekuję w spokoju…. jeszcze kilka „patriotycznych”ustaw i zostawię tą „drugą Polskę” za sobą…

  7. Też już należę do seniorów.

    Sądzę że stosunkowo liczny udział seniorów jest spowodowany kilkoma prostymi przyczynami:

    1/ seniorzy mają możliwość porównania życia i dokonywania ocen na podstawie własnych doświadczeń (a nie przekazów) w warunkach poprzedniego systemu, w ćwierćwieczu po transformacji i w ostatnim okresie; są ostrożniejsi i bardziej uodpornieni na populistyczną manipulację,

    2/ seniorzy dysponują większą niż młodsze pokolenia niezależnościa; mają więcej czasu dla siebie (nie obciążeni pracą zawodową, dziećmi) a także nie muszą się liczyć z potencjalnie nieprzychylną oceną szefa w pracy, ze względu na swoje sympatie polityczne (terrorystyczne, typowe w systemach autorytarnych zastraszenie),

    3/ młodsze pokolenia w znacznym stopniu, bądź nawet całkowicie poddane zostały ideologicznemu praniu mózgów; przedszkole, szkoła i kościół zadbały o uproszczoną i jedynie właściwą, narodowo-centryczną wizję świata mocno pilnując, żeby nie motywować młodych do samodzielnego myślenia,

    4/ młodzi, którym przyszło żyć w warunkach niepewności nawet o najbliższą przyszłość (brak zatrudnienia, konieczność emigracji zarobkowej, praca na skrajnie niekorzystnych warunkach, wyśróbowane warunki uzyskania mieszkania) z jednoznacznie negatywną wiedzą z przekazów o poprzednim systemie, jak i ze swoim negatywnym doświadczeniem z okresu już po transformacji, nie widzą interesu, żeby przeciwstawiać się kuszącym obietnicom nowej ekipy podpierającej się nośnymi ideami, które wpajano młodym w szkole i kościele.

    Szczęśliwie jest jeszcze spora grupa młodych ludzi aktywnie działających w KOD. Sami seniorzy nie mieliby szans nie tylko w dłuższej ale i w krótszej perspektywie.

  8. „dlaczego 4 lata po anty-ACTA młodzi już nie wychodzą na ulicę?”

    Bo tym razem wykop tego nie łyknie.

    „Ktoś powinien poza tym policzyć – na tyle, na ile się da – środowisko protestujących pod względem wieku.”

    Już ktoś liczył. Gdzie? Powiedzmy, że pokolenia mają swoje media, albo dokładniej – swoje kanały komunikacji. Warto im się przyglądać, szczególnie drugim końcom nitki – w kłębkach.

    Omówienie analiz z 2012 widziałem – ani jednej postaci sieciowej, które naganiały tłumy. Nigdzie nie widziałem np. powoływania się na ten wielki arkusz kalkulacyjny, na którym ludzie dzień w dzień się liczyli (znaczy liczyli ilu, gdzie, kiedy, o której itd.) podczas protestów anty-ACTA.

  9. Od paru dni zastanawiam się i nad Pana i pani Czubkowskiej artykułami i nic. Szczerze mówiąc wydaje mi się, że artykuły, mimo wielkiej spostrzegawczości, są zarówno przedwczesne jak i niedomyślane. Pytałem specjalnie studentów z Politechniki i okazało się, że są całkowicie zaczadzeni korwinizmem. Dla nich największy problem to bezpłatne studia a nie KOD. To powinno być zlikwidowane (jak to możliwe, żeby coś było za darmo na koszt państwa). Ciekawe, że żaden nie myślał, skąd by wziął na to sam.
    To tylko przykład pokazujący, jak fatalną pracę wykonał Korwin przez ostatnie lata, jak strasznie zdewastował życie społeczne i całe polskie społeczeństwo. Niby potem z tego wyrosną, ale nigdy całkiem. Ciągotki i brak solidarności pozostają. To widać.
    Ten egoizm. Przecież protesty ACTA to nie był żaden objaw myślenia społecznego tylko egoizm dziecka, któremu odbierają zabawki. A te mu się należą.
    Także wnioski na temat internetu starszych wydają mi się niedomyślane. W pewnym wieku nie chce się już otwierać co 2 tygodnie konta na nowym portalu i widzi beznadzieję Twittera i Facebooka. Czy nie jest tak, że dojrzałość nie polega na histerycznym wrzucaniu nowinek tylko wyborze z oferty tego co odpowiada własnym potrzebom. Przecież wracają papierowe wydania gazet i słuchanie muzyki z krowich placków.
    Nie zapomnę o Pana artykule i w sumie wydaje mi się, że jest to piękne postrzeganie zjawiska ale brak przyłożenia w szukaniu głębszych wniosków. Jeszcze na to za wcześnie?
    Sam zresztą muszę to sobie przemyśleć.
    Pozdrowienia.

  10. W całej dyskusji o nieoczekiwanej aktywizacji seniorów w internecie brakuje mi bardzo prostej analizy dotyczącej różnic w stylu życia pięćdziesięciolatków dzisiaj i piętnaście dwadzieścia lat temu. Dzisiejszy 55 latek był 40 latkiem w roku dwutysięcznym i jest bardzo prawdopodobne, że był wtedy posiadaczem komputera lub laptopa oraz konta mailowego. Nie ma żadnego powodu przypuszczać, że od tego czasu przestał używać internetu ponieważ jego stan zdrowia i aktywności odzwierciedla widoczną poprawę kondycji zdrowotnej polskiego społeczeństwa, co potwierdzają twarde dane demograficzne. W międzyczasie najprawdopodobniej założył sobie konto na facebooku i mniej lub bardziej aktywnie uczestniczył w życiu mediów społecznościowych. Trochę inaczej wyglądała sytuacja osób, które miały pięćdziesiąt pięć lat w roku 2000. One miały 40 lat w roku 1985. W tym zaś czasie posiadanie komputera i używanie poczty elektronicznej było czymś wyjątkowym, a nie powszechnym.

  11. Może ci starsi przychodzą, bo przypomniały im się młode lata i znowu chcą się poczuć jak dawniej. Może niektórzy” odpracowywują,” bo wtedy nie poszli, bo dzieci , praca, ZOMO, polewanie wodą. Ja, przyznaję trochę tak się czułem. Dzieci popatrzyły na ojca ze zdumieniem, że mu się chce, one też są przeciw, ale bez emocji.

  12. @ZWO 2 lutego o godz. 21:06 132136
    A ja dużo bardziej wolę wątpliwości tutejszego @Gospodarza od aroganckiej i nawiedzonej naukawości futurologa Bendyka, który potrafi dorobić rozbudowaną teorię społeczną do każdego ostatnio opadniętego liścia z drzewa i do najnowszej kropelki wody, która skapnęła z kranu do zlewu.
    Zalać czytelnika cytatami z zagramanicznych autorów i swoimi przemówieniami z pięćdziesiątej piątej panelo-konferencji diagnozującej i definiującej niezwykle istotne procesy, których wewnętrzne uzasadnienia wykrył red. Bendyk już bardzo dawno, czyli aż trzydzieści sekund temu!