Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

2.01.2018
wtorek

Jesteśmy z domeny publicznej

2 stycznia 2018, wtorek,

Wczoraj, jak co roku, wygasły prawa do twórczości setek znanych twórców i naukowców (oraz niezliczonych twórców mniej znanych i amatorów. W Polsce do domeny publicznej przeszła twórczość osób, które zmarły w 1947 roku.

Cieszę się z każdego dzieła, co do którego mamy zagwarantowaną swobodę użycia. Ale 1 stycznia warto zadać sobie pytanie: dlaczego tak mało? i dlaczego tak późno? Oto 3 rzeczy, których sobie życzę na Dzień Domeny Publicznej 2018 – w kolejności od kompletnej utopii (niestety) do działań będących w zasięgu naszej ręki.

  1. Skrócenie okresu obowiązywania praw autorskich. Dlaczego prawa trwają 70 lat po śmierci twórcy? W Kanadzie trwają o 20 lat krócej, i nikt z tego powodu nie umarł. Niestety, dyskusja o skróceniu tego okresu jest trudna, jesteśmy raczej na etapie obrony przed kolejnym wydłużeniem praw. Zdaniem niektórych powinny one obowiązywać tyle, ile średnia długość życia spadkobierców – wtedy skutkiem ubocznym transhumanizmu będzie zabicie domeny publicznej przez żyjące wiecznie rodziny.
    Europosłanka Julia Reda w swoich wystąpieniach rzuca hasło: „Burn Berne!”.  Ale skrócenie praw poniżej okresu 50 lat po śmierci twórcy wymagałoby z kolei renegocjacji konwencji berneńskiej, czyli globalnej zgody na temat praw autorskich. Świat ma w tym momencie większe problemy, zostaliśmy więc nieźle pod koniec XIX wieku zabetonowani.
    Rene Magritte, „Faux Miroir” (źródło). (Jeśli chcecie swobodnie korzystać z prac Magritte’a, zmarłego w 1967 roku – jedźcie do Kanady).
  2. Rozwiązanie problemu utworów osieroconych. Utwór osierocony leży na półce magazynu Biblioteki Narodowej lub w archiwach Telewizji Polskiej, i nic się z nim nie dzieje. W przeciewieństwie do twórczości Szymborskiej czy Miłosza został zapomniany, nie ma też wartości rynkowej. Nie pozostaje nic innego, jak wrzucić go do sieci i do domeny publicznej – ale nie pozwalają na to prawa autorskie. Niestety, polskie przepisy o utworach osieroconych pozwalają z nich korzystać jedynie bibliotekom i wąskiemu gronu podobnych instytucji. Nie pomagają też skomplikowane przepisy dotyczące czyszczenia praw.
  3. Narodowy program wykupu praw. W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest wykupywanie praw do kluczowych utworów – czy to od wydawców, czy od autorów. Program Instytutu Książki „Udostępnianie piśmiennictwa” jest tu przykładem wzorcowym – w jego ramach otworzono dostęp do twórczości Andrzejewskiego, Berezy, Karpowicza, Redlińskiego, itd. Szkoda tylko, że nie wykorzystuje się szans takich jak restrukturyzacja PIWu (który od stycznia 2017 roku jest instytucją kultury) by inaczej podejść do kwestii udostępniania twórczości finansowanej publicznie. Może w XXI wieku są inne modele niż tradycyjne wydawnictwo, pozwalające lepiej realizować te cele? W tym roku będziemy obchodzić 100-lecie Niepodległości. Historie, które będziemy sobie opowiadać powinny czerpać tak bardzo, jak tylko się da, z materiałów archiwalnych: zdjęć, artykułów prasowych, nagrań czy filmów. Inaczej myślimy o Piłsudskim, gdy usłyszymy „Stoję przed jakąś dziwaczną trabą”… Marszałek zmarł w 1935 roku i jego prawa autorskie wygasły ponad dekadę temu. Ale wiele z tych praw nadal obowiązuje. Są znane przykłady naginania przez instytucje kultury (leciutko) kwestii praw, by w porę wypuścić archiwalne materiały dotyczące II Wojny Światowej. Idąć za ciosem, na 100-lecie niepodległości potrzebujemy uwolnienia, tak szeroko jak się da, praw do dziedzictwa z tamtego okresu. Skutek takiego działania, wyzwolona energia społeczna, byłyby cenniejsze od dowolnej parady czy sfinansowanego publicznie utworu – który na pewno z okazji rocznicy powstanie, i którym w domenie publicznej będziemy się cieszyć w XXII wieku.

    (Polecam przegląd świeżynek z domeny publicznej przygotowany przez Kamila Śliwowskiego, przez zespół The Public Domain Review oraz przez Center for the Study of the Public Domain. Tu kilka wpisów na temat z przeszłości. Polecam też Pracownię Otwierania Kultury, która pracuje z instytucjami dziedzictwa nad prezentowaniem zbiorów z domeny publicznej w atrakcyjny sposób).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop