Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

27.02.2018
wtorek

Perły kultury cyfrowej: czerwony Tesla Roadster Elona Muska

27 lutego 2018, wtorek,

Nie daje mi spokoju wystrzelony w kosmos czerwony samochód wyścigowy. Z kukłą kosmonauty, napisem „Don’t panic” na wyświetlaczu, i drugim, napisem, „Made on Earth by Humans”, na jednym z układów scalonych. I jeszcze kilkoma „Easter Eggs”. Pytanie, czy jest to:

a) Genialne posunięcie marketingowe;

b) Wzruszający przejaw wyobraźni i humoru;

c) Smutny przykład rabunkowej komercjalizacji wspólnej przestrzeni kosmicznej?

Prawidłowa odpowiedź brzmi: wszystko naraz – przynajmniej tak twierdzi Wikipedia. Proponuję jeszcze jedną interpretację: jest to, i będzie, jedno z ciekawszych dzieł kultury stworzonych w 2018 roku.

Falcon Heavy Demo Mission – Payload„, fot. Official SpaceX Photos

Można oczywiście przyjąć prostą, krytyczną interpretację: Musk wystrzelił w kosmos reklamę swoich samochodów, wykorzystując do tego swoje rakiety. Do tego naśmiecił w kosmosie, który dotychczas był traktowany, i regulowany jako dobro wspólne. Alan AtKisson pisze o otwarciu kosmicznego Dzikiego Zachodu, a Muska porównuje do Buffalo Billa, który jeździł pociągiem po preriach, strzelając do bizonów.

Można też, odwrotnie, zachłysnąć się popkulturowymi nawiązaniami. David Bowie! Fundacja Asimova! Można docenić gest Muska, który rok temu oznajmił, że lot jest na tyle ryzykowny, że opłaca się wystrzelić „najdziwniejszą rzecz, jaką da się wyobrazić”. Zresztą tradycyjny balast w postaci betonu nie jest zbyt szlachetny lub ekologiczny.

Oczywistym punktem odniesienia są oczywiście płytki z sond kosmicznych Pioneer, zaprojektowane przez Carla Sagana i Franka Drake’a na zamówienie NASA – zawsze traktowałem je jako coś bardzo szlachetnego, humanistycznego. Ale ostatecznie, w czym Tesla jest gorsza od NASA, a Musk od Sagana? Czy kosmici, którzy natrafią na sondę Pioneer będą szczęśliwsi, lub mądrzejsi od tych, którzy natrafią na Starmana? Czy coś więcej się o nas dowiedzą?

Musk, jak każdy wielki projektant i wizjoner, kreuje nową jakość, spinając najróżniejsze elementy w jeden, spójny system. Równocześnie realizuje pionierski lot w kosmos, dowodząc że jego rakieta może zawieźć ładunek na Marsa – i robi rzeczy dla jaj. Pytanie oczywiście, czy gdzieś pomiędzy imponującym hardware, a kosmicznymi żartami jest miejsce dla fundamentalnych wartości, odpowiedzialności biznesu, i tak dalej. Zobaczymy.

Jeden wątek, na który nie trafiłem w komentarzach i analizach dotyczy selfie. Zdjęcie Starmana, w Roadsterze, na tle Ziemi, będzie od teraz konkurować w moim mózgu z klasyczną błękitną planetą. Dla młodszych pokoleń będzie pewnie zdjęciem dużo ważniejszym. Potrzeba kultury selfie by wpaść na pomysł, by aparat fotograficzny wycelować nie w Ziemię (lub w Kosmos, Księżyc, czy Marsa), tylko w samego siebie (albo swoją kukłę). Albo żeby transmitować czterogodzinny live stream z kabiny samochodu. (Kamery i aparaty rejestrujące lot są cichym, niewidzialnym bohaterem tej misji).

Dlaczego o tym piszę?

„Polityka” od dwóch lat przyznaje nagrody w kategorii kultura cyfrowa, i jak na razie nominowane są tylko gry komputerowe. Pytanie, co jeszcze może być kulturą cyfrową? To mój typ. A dlaczego kosmos mieści się w kulturze cyfrowej? Bo kosmosu doświadczamy dziś przez internet – a internet jest jak najbardziej, nadal kosmiczny.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop