Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

13.03.2018
wtorek

Kapsztad, Dzień Zero

13 marca 2018, wtorek,

Na początku roku władze Kapsztadu ogłosiły, że za kilka miesięćy nastąpi „Dzień zero”. Dzień, w którym w mieście zostaną zakręcone wszystkie kurki. I nie chodzi tu o kurki z internetem, o widmo infopokalipsy. W czteromilionowym mieście z powodu suszy kończyła się woda, miastu groziło widmo całkowitego racjonowania wody, na poziomie 25 litrów na osobę. 

Kapsztadzki dzień zero dał mi dużo do myślenia. Także dlatego, że rozwój zdarzeń można śledzić na eleganckiej miejskiej „Water dashboard” – serwisie eleganckim niczym najlepsze przykłady otwartodanowego UX. Zdradzę więc puentę: alarm jest na razie odwołany, „Day Zero pushed out to 2019”. Dużo to czasu, czy całkiem niedużo?

Liczniki kapsztadzkiego dnia zero, i wszystkich podobnych zegarów klęski ekologicznej, powinny być wieszane w startupowniach, hubach nowych technologii, inkubatorach i cyfrowych think tankach. By pamiętać, że bazą dla kultury cyfrowej są bardzo przyziemne, fundamentalne sprawy, takie jak woda w kranach czy czyste powietrze w miastach. Nie uciekniemy do tego w Osobliwość, nie zrobimy z tego smart kontraktu na blockchainie.

Co ciekawe, internauci próbowali zaadresować problem w sposób internetowy: zorganizowali hackaton „Hack the Water Crisis”, wierząc w „planetary design commons”. Już słyszę rechot cyników: woda w kranie to nie Wikipedia! Ale pomysł mi się podoba, bo opiera się na przekonaniu, że w skali globalnej z tym samym problemem będziemy się mierzyć w wielu miejscach – można więc projektować globalnie, produkując potem pomocne rozwiązania lokalnie (więcej o założeniach na stronie P2P Foundation). Choć myślę, że będzie do tego potrzeba czegoś więcej niż hackatonu.

Bardziej ogólne brzmi, czy możemy rozwiązywać problemy z wodą (może to też być smog, tylko w jego przypadku nikt jeszcze nie wskazał dramatycznego day zero) inspirując się internetem. Kwestia smogu pokazuje nam, że temat ochrony środowiska może być smart. Apki smogowe są świetną lekcją codziennego obcowania z danymi. Pytanie, czy większa świadomość zwiększa szansę na zmianę społeczną. Tego jeszcze nie wiemy. Mam nadzieję, że jakiś socjolog patrzy na ruch anty-smogowy jako na system socjo-techniczny.

Krok do przodu przed nami wszystkimi są pisarze science fiction, a dokładniej „climate fiction”, cli-fi. Gdy spytałem na Twitterze, kto w Polsce pisze cli-fi, ktoś odpisał: Minister Szyszko. Przede wszystkim Paolo Bacigalupi, w którego powieści „Water knife” praktycznie nie ma cyber. Jego miejsce zajmuje water, a hydraulicy pełnią rolę hakerów. Bowiem na południu USA po prostu kończy się woda. Polecam też „New York 2140” Kima Stanley’a Robinsona. W Nowym Jorku za 100 lat kooperatywy płacą z pomocą blocknecklaces, które nie są magiczną kryptowalutą, tylko pseudo-walutą prekariatu bez dostępu do prawdziwego pieniądza. Pojawia się też sztuczna inteligencja, ale potrafi jedynie pilotować sterowiec. A głównym bohaterem świata za 100 lat jest morze, które w prozie Robinsona zalewa miasto na tysiąc różnych sposobów.

*

A tu elegancki jak zwykle, i mocno infograficzny raporcik na temat z Guardiana. I jeszcze: Nature – Bitcoin psuje środowisko. Także w Wired. (AI jeszcze nie).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop