Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

29.04.2018
niedziela

Prasa i jej użytkownicy nie potrzebują antypirackich sentymentów

29 kwietnia 2018, niedziela,

Stan sfery i debaty publicznej był jednym z głównych wątków Personal Democracy Forum CEE, konferencji poświęconej wspieraniu zaangażowania społecznego z pomocą nowych technologii, zorganizowanej w Gdańsku przez fundację ePaństwo. Świetny panel o kondycji współeczesnych mediów – z udziałem Floriany Fossato (Oxford University), Romana Imielskiego („Gazeta Wyborcza”), Jacka Karnowskiego („Sieci”), Ondreja Podstupki (SME) i Marka Tejchmana („Dziennik Gazeta Prawna”) – dał mi dużo do myślenia. Najważniejsze dla mnie wątki dotyczyły mediów jako społeczności (dziennikarzy i czytelników) oraz relacji mediów i platform, a właściwie jednej z nich: Facebooka.

Bardzo podobały mi się wypowiedzi Fosatti, która opowiadała o społeczności FB jako bycie wyobrażonym przez Zuckerberga dla nas wszystkich, ale tak naprawdę nieistniejącym. Zdaniem Fossati model reklamowy nie jest rozwiązaniem dla lokalnych, europejskich mediów – reklamy odpływają na platformy. To media mogą budować prawdziwe społeczności – poprzez wzmacianie zaangażowania czytelników (Fossati mówiła „użytkownicy”, fajnie), a także zaufania, poczucia wzajemnej odpowiedzialności oraz wspólnych interestów.

Natomiast miałem spory problem z pojawiającym się w dyskusji negatywnym tonem mówienia o czytelnikach – którzy okazywali się krnąbrnymi, złymi partnerami mediów, wybierającymi blichtr darmowych platform ponad jakościowe dziennikarstwo. Jeden z panelistów zrobił test wśród widowni, pytając, kto ma darmowe konto na Facebooku (las rąk), a kto ma choć jedną prenumeratę prasy. Test moim zdaniem ze z góry założonym wynikiem: miało się okazać, że wszyscy biorą darmochę, a prawie nikt nie chce płacić. Tymczasem jedna trzecia trzymała ręce w górze.

Przypominają mi się dyskusje o piractwie treści kultury i afera, jaką spowodowaliśmy badaniem Obiegi kultury, które pokazało, że wredni piraci to także ukochani konsumenci płacący za kulturę. W dyskusjach o platformach internetowych, prasie, mediach i ich użytkownikach przedstawiciele prasy popadają w ten sam antypiracki ton. Z tym że „piractwem” jest tym razem korzystanie z darmowych treści. Zresztą bardzo podobnie brzmią głosy „branży” na temat stosowania ad-blockerów przez internautów.

Takie myślenie do niczego dobrego nie doprowadzi, choć całkowicie zgadzam się z dziennikarzami, którzy uważają, że potrzeba więcej osób gotowych płacić za treści. Ale jeśli ma rację Fossati, że media nie wygrają z platformami w grę reklamową, to poczucia zaufania nie zbudujemy na podejrzliwości i roszczeniowości. Internauci instalują ad-blockery, używają przeglądarek w trybie prywatnym, by omijać pay-walle, bo mogą i tak jest racjonalnie. Tytuły prasowe z kolei grają w grę w nadzorowanie użytkowników, zbieranie danych o nich i sprzedawanie reklam także z racjonalnych pobudek. Ale obie strategie nie są optymalne i obie można rozwiązać tym samym działaniem: zbudowaniem (ponownie) kultury płacenia bezpośrednio za treści. Jednak nie jako transakcji biznesowej, tylko czegoś więcej – umowy społecznej? To oznacza na przykład, że tytuły prasowe w przypadku swoich subskrybentów nie powinny już „pobierać opłaty w danych” – czyli powinny wyłączyć śledzenie.

Tu polecam świetny wywiad z Matthew Prince’em, CEO firmy internetowej Cloudflare, który stara się zrozumieć rolę i odpowiedzialność pośredników w komunikacji online (sprowokowany sprawą rasistowskiego serwisu The Daily Stormer, obsługiwanego przez jego firmę na bazie wiary Prince’a w wolność wypowiedzi). Prince doszedł do wniosku, że podstawą działania platform (odnosi się to też do mediów) powinna być nie wolność słowa (różnie rozumiana na świecie, lecz bardziej fundamentalna wiara w rządy prawa, czyli przejrzystość, niedyskryminacja i odpowiedzialność). Media powinny być wzorem, jeśli chodzi o przejrzyste pokazywanie obiegów danych i reklam, z których obecnie żyją.

W środowisku Creative Commons też coraz częściej rozmawiamy nie tylko o dzieleniu się twórczością, ale też wynagradzaniu twórców. Na niedawnym zjeździe Creative Commons Paul Keller z holenderskiego Kennisland zaproponował dyskusję o „value gap”, rozumianej jako troska o dobrobyt twórców. Coraz więcej osób uważa, że myślenie w kategoriach commons musi łączyć radość z dostępnej swobodnie twórczości z troską o tych, którzy tworzą.

Niemiecka fundacja Wikimedia jest najsilniejszą, po fundacji matce, częścią sieci organizacji wokół Wikipedii. Z prostego powodu: kilkadziesiąt tysięcy Niemców wspiera ją co miesiąc składką, co przekłada się na roczny budżet liczony w milionach. Sympatycy Wikipedii robią to, bo wsparcie finansowe jest dla nich naturalną obywatelską powinnością. Podobno brzydko mówić o pieniądzach – i tak zazwyczaj myślimy w trzecim sektorze. Wszystko wskazuje na to, że najwyższa pora to zmienić – w imię zdrowia internetu, jakości mediów, ale też stanu sfery publicznej i polityki, w której potrzebujemy prężnych organizacji, popieranych przez obywateli.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. To ja mam dla Pana propozycję: Proszę doprowadzić do wprowadzenia w Polityce funkcji „bez cenzury dla subskrybentów”. Nie widzę powodu do płacenia jeśli z nieznanych mi powodów 3/4 moich komentarzy nigdy się nie pojawia. Może nie podobają się autorowi. A nie widzę powodu do podlizywania się jeśli się nie podobają.