Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

31.08.2018
piątek

Konflikt Vogule Poland i TVN – przedsmak filtrowania treści przez platformy internetowe

31 sierpnia 2018, piątek,

Od kwietnia trwa spór telewizji TVN z portalem Vogule Poland, dotyczący wykorzystywania fragmentów programów TVN w memach i instastories produkowanych przez serwis. W najnowszej odsłonie konfliktu TVN zgłosiło do usunięcia memy umieszczane na facebookowym profilu Vogule Poland. Wcześniej, w kwietniu, z Instagrama zniknęły instastories Vogule Poland, a w lipcu został zablokowany cały profil serwisu na Instagramie. Stacja telewizyjna uważa, że jej prawa autorskie są naruszane – a serwis twierdzi, że działa w ramach prawa cytatu.

Historia sporu TVN i Vogule Poland jest świetną ilustracją zagrożeń, jakie niesie wprowadzenie wymogu filtrowania treści przez platformy internetowe (już za tydzień kluczowe głosowanie w tej sprawie w Parlamencie Europejskim). Już dzisiaj decyzje o tym, jakie treści usunąć ze względu na naruszenia praw autorskich, są często arbitralne i nietransparentne. Spór ten pokazuje również, że można wykorzystywać prawo autorskie do cenzurowania niewygodnych dla siebie treści.

(grafika: Marta Białostocka, CC BY, wykorzystane źródła: Marta Białostocka
wykorzytane źródła: https://unsplash.com/photos/cC68tKAZwoI, https://unsplash.com/photos/nUfYAGBv3qI,
https://www.flickr.com/photos/nasacommons/9424175036/)

Spróbujmy rozebrać ten spór na części:

Spór toczy się o to, czy Vogule Poland cytowało treści TVN, czy nie (prawnicy oczywiście zaczęliby dzielić włos na czworo i sprawdzać, czy użycie spełnia znamiona cytatu – mnie interesuje też zdroworozsądkowa intuicja: memy moim zdaniem w oczywisty sposób cytują inne utwory). Zgodnie z polskim prawem autorskim cytowania można dokonywać bez poinformowania, a tym bardziej zgody twórcy. Łatwo zgadnąć, że strony mają na ten temat odmienne zdanie. Ale w sporze tym nie ma miejsca na ustalenie, zgodnie z przepisami prawa – np. przez sąd – jaki jest status prawny tych materiałów, których dotyczy spór. Zamiast tego decyzje podjął, w nieprzejrzysty sposób, serwis społecznościowy, działając na prośbę strony zgłaszającej naruszenie. Tryb odwoławczy nie istnieje, a przywrócenie konta na Instagramie wymaga cofnięcia zgłoszenia – a więc zamiast od decyzji bezstronnego arbitra zależy od jednej ze stron.

Jak to wygląda od strony prawnej? Nieistotna jest tu zupełnie treść memów i krótkich filmików wykorzystujących sfilmowane komórką programy TVN, lecące w telewizorze. Nie robi też różnicy, że Vogule Poland prowadzi działalność komercyjną (ma reklamy i sklep z gadżetami). Jedyne, co jest istotne, to czy faktycznie mamy do czynienia z cytatem, tak jak go definiuje prawo (moim zdaniem mamy, ale nie zasięgnąłem opinii kancelarii prawnej). Prawo chroni też parodie, pastisze i karykatury. Vogule Poland można zarzucić błąd formalny – cytując, powinni jasno oznaczać źródło cytatu – nie robią tego. Ale TVN zdaje się podważać sam fakt cytowania.

Co najważniejsze, wątpliwości są w tego rodzaju sprawach czymś normalnym. Cytujący broni swoich praw, a posiadacz praw do oryginału – swoich. Pytanie, jak zostaje to rozstrzygnięte. Dotychczas, jeśli ugoda była niemożliwa, to pozostawało pójść do sądu. Od kilku lat mamy jednak nowego arbitra: platformy internetowe, na których publikujemy treści. Serwisy te usuwają treści naruszające prawo autorskie, bo tego wymagają od nich przepisy dotyczące wyłączenia odpowiedzialności tego rodzaju pośredników. Są oni chronieni przed oskarżeniami o naruszenie praw autorskich, jeśli sprawnie i szybko reagują na zgłoszenia. Jest to rodzaj prywatyzacji mechanizmów egzekwowania prawa serwisy te zaczynają bowiem odgrywać rolę sądów, a wypracowane przez korporacje mechanizmy reagowania zaczynają zastępować procedury sądowe. (Warto pamiętać, że serwisy te mają również mechanizmy usuwania treści nawołujących do nienawiści i innych rodzajów treści nielegalnych – nie należy tych procedur wrzucać do jednego worka z mechanizmami egzekwowania praw autorskich).

Tak właśnie było w przypadku konta Vogule Poland na Instagramie. Po zgłoszeniu naruszenia przez pracownika TVN platforma zareagowała i podjęła decyzję o usunięciu treści. Sama zawyrokowała, że materiały Vogule Poland jednak nie mieściły się w zakresie prawa cytatu. Piszę o podjęciu decyzji przez platformę, bo nie wiemy nawet, czy decyzję podjął człowiek, czy jakiś automatyczny system, oparty na algorytmach o nieznanych parametrach.

Instagram nie oferuje też żadnego mechanizmu arbitrażu. Przywrócenie naruszonych treści wymaga wycofania zgłoszenia przez stronę, która czuje się poszkodowana. Serwis udostępnia jedynie „oskarżonemu” namiary na osobę, która zgłosiła naruszenie, sugerując, by strony wyjaśniły problem ze sobą. Ostatecznie więc to TVN decyduje, jaka decyzja zapadnie w sprawie Vogule Poland vs. TVN. (Prawnikom polecam pod rozwagę dodatkowy detal: w ‚Centrum pomocy’ Instagram wytyczne dotyczące dozwolonego użytku są oparte na amerykańskim modelu fair use – pytanie więc, jaki system prawa jest „zakodowany” w procedurach Instagrama?).

Drugim niepokojącym wątkiem, obok prywatyzacji systemu prawa, jest kwestia cenzurowania treści z pomocą mechanizmów prawa autorskiego. Jak donoszą media, warunkiem wycofania skargi w Instagramie było rzekomo „oczekiwanie jedynie pozytywnych publikacji na temat jej [TVN] programów”. Jeśli tak faktycznie było, to mamy do czynienia z przykładem cenzury, której boimy się w związku z proponowanym artykułem 13. Prawo autorskie nie służy usuwaniu treści niewygodnych, także dozwolony użytek nie jest od tego zależny. Kwestię naruszeń dobrego mienia czy ochrony wizerunku regulują zupełnie inne przepisy, na mocy których nie są blokowane konta w serwisach społecznościowych.

Można odnieść wrażenie, czytając o sprawie TVN i Vogule Poland, że u sedna tego sporu leżą dwie skrajnie odmienne i sprzeczne wizje mediów oraz obiegów treści. TVN funkcjonuje w świecie, w którym mem jest „pasożytowaniem” – nie tworzy bowiem produkcji, samplujących bogato cudzą twórczość (inna sprawa, że regularnie słychać o tytułach prasowych, które „cytują” cudze treści w sposób, który także jest na bakier z przepisami prawa —  licząc, że ujdzie im naruszenie praw amatorów lub anonimowych twórców z sieci). Z kolei Vogule Poland tworzy w świecie, w którym remiksy, zapożyczenia i kopiowanie są chlebem codziennym – ich model biznesowy opiera się na swobodnym śmiganiu ich treści po sieci. Dokładnie ten sam światopoglądowy spór widać w debacie o art. 13,w której przedstawiciele posiadaczy praw autorskich zdają się tęsknić za prostymi obiegami z przeszłości i nie rozumieć problemów, jakie tworzą dla współczesnych obiegów online.

*

Jeśli wydaje Wam się, że problem bycia usuniętym z platformy internetowej nie dotyczy tradycyjnych stacji telewizyjnych – polecamy historię usunięcia z YouTube dokumentu Arte, dotyczącego zresztą moderacji treści na platformach.

*

Jeśli temat Was interesuje, polecam nową stronę Centrum Cyfrowego o reformie prawa autorskiego — dowiecie się na niej więcej o art. 13 i o tym, jak w najbliższych tygodniach możecie działać na rzecz lepszych przepisów, dzięki którym internet będzie bardziej dla ludzi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop