Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

21.02.2019
czwartek

2019: rok algorytmów

21 lutego 2019, czwartek,

2018 był rokiem sztucznej inteligencji. Mam nadzieję, że 2019 będzie rokiem algorytmów.

W zeszłym roku stało się jasne (jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości), że uznaliśmy wspólnie sztuczną inteligencję za technologię, która zrewolucjonizuje świat. Tak jak poprzednio internet, elektryczność, maszyna parowa czy druk. W mediach sztuczna inteligencja zdominowała popularne doniesienia o technologiach (drugim hitem było oczywiście RODO). Sesje poświęcone sztucznej inteligencji są przebojem wszystkich konferencji. Każdy, kto może, stwierdza: „powered by AI”.

Dobrym papierkiem lakmusowym są też strategie digitalizacji. W zeszłym roku mieliśmy wysyp strategii rozwoju sztucznej inteligencji, które zastąpiły strategie rozwoju społeczeństwa czy gospodarki cyfrowej. Znaleźliśmy klucz do rozwoju cyfrowego, i to złoty.

Na czym polega problem z AI? Mówiąc obrazowo: na tym, że myśląc „AI”, widzimy humanoidalnego robota z wypolerowaną skórą i mózgiem na wierzchu. A to z szansami i wyzwaniami związanymi z AI dzisiaj ma niewiele wspólnego.

Podczas prac nad założeniami do polskiej strategii AI część ekspertów stwierdziła wprost: nie chcemy wizerunków humanoidalnych robotów towarzyszących strategii, nie tędy droga do wyobrażenia sobie AI w Polsce. I na szczęście robota nie było – ani elektronowego mózgu. Pojawiło się oko, które skojarzyło mi się z oczami Zeiss Ikon, które miała Tally Isham. Wymyślona przez Williama Gibsona w czasach, gdy pisał jeszcze o AI – dziś pisze chętniej o algorytmach.

AI a sprawa polska

Niczym we fraktalu dzieje się tak na świecie, ale dzieje się też w Polsce. Choć mam przemożne uczucie, że jako społeczeństwo robimy dobrą minę do złej gry i nie mówimy wprost, że w rzeczywistości AI jesteśmy odpowiednikiem podrzędnej mieściny. Chwalimy się (jak zawsze, i słusznie) polskimi informatykami (z których większość pracuje za granicą) oraz polskimi start-upami (które niemal wszystkie zarabiają na rynkach zagranicznych, bo w Polsce nie ma popytu). Nie potrafimy realnie i strategicznie ocenić pozycji, szans i wyzwań Polski w świecie AI.

Najlepszy headline nt. AI z zeszłego roku / Antyradio

W polskich mediach i internecie można przeczytać o tych samych robotycznych psach, tych samych zwycięstwach sztucznej inteligencji w szachy, go czy DOTA, i tych samych prognozach zrodzenia się w internecie prawdziwej inteligencji. Tylko to nie u nas powstają te technologie, nie u nas działają instytucje próbujące tę technologię zrozumieć i okiełznać. Mamy na szczęście start-upy – to wśród nich widziałbym potencjał na osadzenie AI w Polsce – ale działają one za granicą, a myślą niemal wyłącznie w kategoriach rynkowych.

To, czego nie mamy, to społeczeństwa gotowego na świat AI. Na warsztacie, który zorganizowaliśmy w grudniu razem z Digital Poland i Microsoft, mądrze mówiła o tym Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, która postawiła tezę, że bez popytu na rozwiązania AI podaż na niewiele się zda. Rozwój AI w Polsce musi obejmować całe społeczeństwo, a nie tylko jego wycinek – sektor hi-tech. Powodów jest wiele, a większość z nich to nasze dobrze znane bolączki: wynika z ogólnego zacofania w rozwoju cyfrowym, słabości naszych uczelni, marności naszego systemu edukacji, stanu naszego „społeczeństwa wiedzy”. To dlatego polska debata o AI mnie denerwuje – bo zachęca do marzenia o nowym rozdaniu, nowej szansie na rozwój – a przesłania problemy, do których rozwiązania nie potrzebujemy wprowadzać hasła „AI”.

Mam też problem z samym pojęciem „AI” – rozmytym, dla większości osób niezrozumiałym lub wyjaśnianym z pomocą kalek zapożyczonych z filmów science fiction (wolisz She czy Terminatora?). Mam problem z terminem, który sugeruje, że mamy do czynienia z jakąś jednostkową inteligencją, wyłaniającą się gdzieś w internecie (zdaniem niektórych stworzymy tę inteligencję w Polsce). Ambasadorką sztucznej inteligencji jest w końcu robot Sophia, w zeszłym roku gość specjalny Impact CEE, czołowego wydarzenia poświęconego rozwojowi technologii w Polsce. Ambasadorką, która nic przydatnego dla AI w Polsce nie może zrobić.

Zamiast robotów poproszę jak najwięcej Deep Dream.

Algorytmy: AI sprowadzone na ziemię

Dlatego mam nadzieję, że 2019 będzie rokiem algorytmów. Algorytm to AI sprowadzone na ziemię. Algorytm nie kojarzy się z robotami i globalnym mózgiem żyjącym w internecie, tylko z nudną pracą matematyków i informatyków. Na pytanie, „czy obawia się Pan/i sztucznej inteligencji?”, każdy chętnie odpowie ankieterowi. Na pytanie, „co sądzi Pan o rosnącej algorytmizacji naszego społeczeństwa?”, respondent najpewniej powie: nie wiem.

W 2019 r. warto zrozumieć choć trochę algorytmy. Chcąc wiedzieć, jak „AI” zmienia świat, nie potrzebujemy rozmowy z Sophią, tylko kursu o algorytmizacji. (Polecam świetny kurs Elements of AI, przygotowany w Finlandii w celu zwiększenia świadomości społecznej tej technologii).

W 2019 r. warto przyglądać się algorytmom i „patrzeć im na rękę”. Gdy sztuczna inteligencja snuje plany o podboju ludzkości za sto lat, algorytmy są tu i teraz wdrażane dookoła nas. Algorytmy platform kulturalnych kreują nasze gusta (polecam „Style is an Algorithm” Kyle’a Chaiki), algorytmy sieci społecznościowych przefiltrowują nasze życie społeczne. Algorytmy bankowe decydują o być albo nie być kredytobiorców (niemiecki projekt OpenSchufa starał się je ujawniać – w Polsce dzięki działaniom Panoptykonu pojawiła się szansa na prawo do wyjaśniania decyzji kredytowych). Algorytmy uczestniczą też już w polityce – tak jak stosowany przez resort sądownictwa tajny algorytm przypisujący sędziom sprawy sądowe.

W zeszłym roku moja fundacja określiła nowy cel strategiczny, który nazwaliśmy społecznym wymiarem technologii. W ramach realizacji tego celu rozpoczęliśmy szereg projektów dotyczących zrozumienia i opisania wpływu szeregu nowych technologii. Pierwszym efektem naszych działań jest współpraca z niemiecką organizacją AlgorithmWatch nad raportem o systemach algorytmicznego podejmowania decyzji w 12 państwach europejskich. Polecam świeżo wydaną publikację mapującą wdrożenia algorytmów w Polsce i w Europie.

Żabi skok w świat algorytmów

Dowiecie się z niego, że w porównaniu z innymi państwami europejskimi jesteśmy do tyłu z wdrożeniami takich systemów algorytmicznych, szczególnie w sektorze publicznym. I nie jest to moim zdaniem tragiczne opóźnienie, tylko wielka szansa: na wyciągnięcie wniosków z dotychczasowych wdrożeń, z bogactwa analiz i rekomendacji dotyczących stosowania algorytmów dla dobra wspólnego i unikania związanych z tym zagrożeń.

W najbliższych miesiącach będzie powstawać polska strategia sztucznej inteligencji. W jej założeniach termin „algorytmy” jest praktycznie rzecz biorąc nieobecny. Mam nadzieję, że to się zmieni. Że 2019 będzie rokiem, w którym świadomie zaczniemy wykorzystywać algorytmy dla naszego wspólnego dobra.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. A ja nie rozumiem dlaczego od samego początku ten ukłon, albo padnięcie na kolanka przed Ameryką.
    Polskie określenie to SI. A jeśli już współpraca z Niemcami to KI.
    Czyli „pozostajemy w tyle”. Niestety, umysłowo. Oba te określenia spotyka się codziennie w swoich krajach, może nawet częściej od angielskiego. I wcale nie trzeba się podlizywać „obcej inteligencji”. Wystarczy przecież, że samo używanie skrótu jest zapożyczeniem od nich.

  2. Szanowny Panie Tarkowski
    Mam nadzieję, że moja drobna złośliwość nie była zbyt obraźliwa. Na mnie bardzo działa ta niepotrzebna amerykanizacja. To osobiste.

    Tym niemniej jeszcze bardziej mnie dziwi ta moc komentarzy pod Pana tekstem. SI to właściwie dzisiaj najważniejsza sprawa i największy problem przyszłości. Ten, kto najszybciej osiągnie tu sukcesy, ten wygra i w interesach i w społeczeństwie i, niestety, być może w wojnie. Nie darmo Elon Musk miał tu coś do powiedzenia. On wie, o czym mówi. Wie też, jakie to trudne skoro jego samochody z tym na razie rady sobie nie dały. Na forach technicznych to najważniejszy temat. W życiu jeszcze nie, ale nadchodzi. Tylko w „Polityce” ciągle wygrywają byłą wojnę. To chyba pokoleniowe i tylko odczekanie może coś zmienić. Wtedy Pana docenią.
    Ale moje uznanie już Pan ma. Wszystkiego.