Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

5.03.2020
czwartek

Cyfryzacja kontra digital

5 marca 2020, czwartek,

Olek Wandzel zaprosił mnie do swojego podcastu i zaczął rozmowę od pytania o cyfryzację. Na tyle mnie zaskoczył, że zapomniałem, że tak naprawdę chciałbym z nim porozmawiać o społecznym wymiarze technologii – od pół roku promuję SpołTech jako dobrą perspektywę na rozwój technologii. Dzięki rozmowie z Olkiem zrozumiałem, że mamy dziś dwa technologiczne światy rozwijające się obok siebie: świat cyfryzacji i świat, który umownie nazywam „digital”.*

Microsoft Word, uruchomiony na stacjonarnym komputerze w jakimś biurze, to cyfryzacja. Google Docs i dyktowanie tekstów Siri to digital. Rozwój kompetencji cyfrowych osób 50+ to cyfryzacja. Rozwój talentu cyfrowego dla startupów AI to digital. ePUAP to cyfryzacja. DAO na blockchainie to digital. Szkolenie urzędników z otwartych danych to cyfryzacja. Szkolenie użytkowników z ochrony swoich danych w internecie to digital. Kultura 2.0 to niestety raczej cyfryzacja, a sztuczna kultura to bardziej digital. I tak dalej.

Sztandar z hasłem „cyfryzacja” powiewa nad post-internetowym światem, w którym sieć jest jak woda w kranie. Tematy, które dziesięć lat temu wydawały się rewolucyjne i rozpalały niewiarygodne emocje, okazują się być czysto technicznymi. Wyzwań jest nadal wiele, jest miejsce na spory regulacyjne i niezbędną ekspercką wiedzę. Ale poczucie, że mamy do czynienia z cywilizacyjnym wyzwaniem minęło.

Z kolei hasztag #digital zwinnie opisuje świat post-internetowy, w którym nowe technologie generują podobne wyzwania i emocje, jakie sam internet generował 20-25 lat temu. Dyskusja o prywatności jest niczym dyskusje o prawie autorskim z początku XXI wieku (gdy problem z prywatnością praktycznie nie istniał). AI / blockchain / IOT są równie disruptive co staruszek internet. Kolejne luki w kompetencjach grożą powstaniem nowych form wykluczenia cyfrowego.

* Termin “digital” nie jest idealny, ale nie mamy (jeszcze) nazwy dla zbitki technologii, które razem definiują obecną falę zmiany. Jeśli poprzednia rewolucja była “internetowa”, to jak nazwać tę obecną? Z cyfryzacją jest oczywiście dużo prościej, termin jest oswojony co najmniej od czasu powstania Ministerstwa Cyfryzacji.

A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że światy *digital* i cyfryzacji istnieją obok siebie. Mamy internety dwóch prędkości, istniejące obok siebie. Co z tego wynika?

Po pierwsze to, że problemy z cyfryzacją nadal istnieją, i rzutują także na rozwój digitalu. Jeśli nie rozwiązaliśmy problemów „staroświeckiego” wykluczenia cyfrowego, to nie możemy marzyć o byciu liderem AI. Warto, by pamiętali o tym ludzie zafascynowani digitalem, którzy na świat cyfryzacji patrzą z poczuciem znudzenia i zniechęcenia.

Po drugie, między światami digitalu i cyfryzacji musi dochodzić do napięć kulturowych – które rzutują na przykład na zdolność cyfryzacyjnej administracji publicznej do regulowania i kształtowania rzeczywistości digitalowej.

Po trzecie, sprawa ma wymiar pokoleniowy. Na spotkaniach o cyfryzacji średnia wieku wynosi 40 lat i więcej. W środowiskach digitalowych ludzie mają najwyżej 30 lat – i nie rozumieją słowa “cyfryzacja”. Trzeba tę przepaść pokoleniową zasypać.

Po czwarte, bardzo trudno jest wpływać na oba obszary na raz. Mnie szczególnie interesuje kwestia strategii i polityk publicznych. Myślę, że konieczne jest budowanie takich strategii, które obejmą obydwa obszary.

Pod koniec rozmowy z Olkiem zrozumiałem, że musimy w 2020 roku rozmawiać o cyfryzacji, nawet jeśli termin nie elektryzuje – a zajmując się technologiami lubimy czuć ten lekki dreszczyk. I chyba na tym polega problem z cyfryzacją – że jest to miejsce, gdzie można trafić na cyfrowe dinozaury. 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop