Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

19.03.2020
czwartek

Czy czeka nas #OdciążSieć?

19 marca 2020, czwartek,

Wczoraj szwajcarski operator infrastruktury sieciowej SwissCom ogłosił, że rozważa wyłączenie dostępu w Szwajcarii do Netfliksa. Jeden dzień kwarantanny wystarczył, by ruch w szwajcarskiej sieci zbliżył się niebezpiecznie blisko do granic przepustowości. A (rosnąca nagle) popularność Netfliksa jest jednym z głównych źródeł problemów.

W Polsce na początku tygodnia tematu przepustowości sieci w ogóle nie było. Dzisiaj operatorzy udostępniają informacje prasowe o stanie swojej sieci (T-MobilePlayOrangePlus) – i uspokajają, że problemu nie ma. Ale sytuacja, jak wiadomo, jest dynamiczna. Gwałtowna cyfryzacja, dziejąca się dookoła nas w dużej mierze z konieczności, może stać się ofiarą własnego sukcesu. Jak sieć wytrzyma na przykład obciążenie kilkuset tysięcy telekonferencji, w których będą się uczyć klasy szkolne w trybie zdalnym? Pamiętajmy, że cyfryzacja ciągle trwa – szczyt zapotrzebowania na telekonferencje, zainteresowania zdalną ofertą kulturalną dopiero nadchodzi.

Wszystko wskazuje na to, że jak na razie większość z nas zawiesiła większość pomysłów na cyfrowy minimalizm czy detoks. Redukując kontakty realne kompensujemy sobie kontaktem z siecią. Netflix także w Polsce świętuje sukcesy a czasy koronowirusa pieczętują jego pozycję jako nowej telewizji. Sieć faktycznie staje się „telewizjo-internetem” (co pięć lat temu opisał Hossein Derakhshan).

Myślę, że wielu z nas powróci wkrótce do większego balansu między byciem online i offline. Że ludzie spędzający dnie „na callach” wieczorami będą zarządzać czas bez internetu. Ale jestem też przekonany, że znaczący procent ludzi wsiąknie w internet kompletnie.

Z perspektywy obciążenia środowiska odbicie się od obecnego trendu totalnego zanurzenia w sieci nie będzie złe – pytanie tylko, jak poradzimy sobie z tym psychicznie. Pamiętam, że w procesie wyłączania telewizji naziemnej jednym z czynników ryzyka, który brano pod uwagę, był dobrostan ludzi – w sytuacji nagłej utraty sygnału. Dziś, w niecały tydzień od początku kwarantanny, kontakty przez sieć są dla wielu osób jedynym gwarantem dobrostanu psychicznego.

Pytanie, czy przyjdzie nam doświadczyć reglamentowanej sieci i haseł takich jak „zrównoważone korzystanie”? Przyzwyczailiśmy się w ostatnich latach, że sieć nie ma końca ani limitów. Przepustowość, mierzona w setkach gigabajtów, stała się czymś abstrakcyjnym. Limity danych mobilnych dzielą społeczeństwo – są tacy, którzy regularnie się o nie martwią, i tacy, którzy już dawno nie sprawdzali, ile zużyli danych. Możliwe, że wkrótce wszyscy będziemy spoglądać na tykające liczniki gigabajtów.

A potem przypomnimy sobie o DVD, a może nawet VHS. O adapterach i pokazach slajdów. O grze na gitarze i wspólnym śpiewie domowników, wieczorem w salonie. O brydżu, szachach i grach planszowych. Szydełkowaniu i robieniu na drutach. I tylko raz na pewien czas, od święta, zrobimy to wspólnie ze znajomymi, na wideokonferencji. Nie brzmi to jak taki zły scenariusz.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop