Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

26.03.2020
czwartek

Zaprojektujmy życie zdalne (Obserwując społeczeństwo zdalne #2)

26 marca 2020, czwartek,

Na początku roku pisałem wpisy o sztucznej kulturze. Nie wytumaczyłem się nigdy z tego terminu, ale krążyłem wokół myśli, że kulturę kształtują nam dzisiaj dane, algorytmy, tak zwane „AI”. Tak jak przez piętnaście wcześniejszych lat kształtowaly je treści cyfrowe (co nazwaliśmy kiedyś „kulturą 2.0”). Parkuję hasło „sztucznej kultury” – budujemy w Polsce od 10 dni (a na świecie od kilku tygodni) społeczeństwo zdalne.

Cyfryzacja stanęła na głowie. Do niedawno mówiło się, że w czasach internetu rzeczy internet jest wszędzie. Teraz jest na odwrót – to raczej „wszędzie” znalazło się na powrót w internecie.

Wszyscy żyjemy zdalnie. I przechodzimy przyspieszony kurs zdalnego życia – dla niektórych radykalnie trudny, dla innych raczej „business as usual”. I tak mamy nową odsłonę wykluczenia cyfrowego.

W pierwszej fazie oswajamy narzędzia, z którymi przyszło nam pracować, działamy na poziomie technicznym: jak podzielić się w domu komputerem? Jak włączyć kamerkę? Co zrobić, gdy zacina się telekonferencja?

Lada moment przyjdzie moment, gdy będzie trzeba zacząć bardziej świadomie projektować życie i kontakt online. Moment ten przyjdzie wtedy, gdy odkryjemy, że „real” wcale tak łatwo nie przenosi się do „wirtualu”. Że nie jest fajnie siedzieć na ciągłych telekonferencjach (szczególnie gdy jest się dzieckiem). Że telekonferencje są może efektywne, ale nie ma jak porozmawiać „na boku”, poznać kogoś „w kuluarach”.

Uświadomił mi to mój przyjaciel Paul Keller, który uczestniczy w zorganizowanej przez Komisję Europejskiej grupie interesariuszy zajmujących się filtrowaniem treści na platformach. Grupa przeniesie zapewne swoje prace do sieci. Bez kłopotu odtworzy formułe spotkań – szczególnie że były one już bardzo sformalizowane. Oszczędzimy na przelotach, i zmniejszymy zużycie NO2. Ale nikt nie wie jak odtworzyć rozmowy kuluarowe, dziejące się „pod powierzchnią” oficjalnego procesu interakcje, które ostatecznie ten proces napędzają, naoliwiają.

To byłby dobry temat dla pierwszego społecznego „challenge” na temat zdalnego życia: zaprojektować taki model interakcji, który pozwala nie tylko na efektywną pracę formalną (czyli odtworzyć panel na konferencji, wykład, lekcję, zebranie) ale też życie nieformalne (przerwę szkolną, poufną rozmowę na boku, poznanie nowej osoby w kuluarach sali konferencyjnej). Część rozwiązań będzie technologiczna – potrzebujemy nowych apek, rozbudowanych funkcjonalności telekonferencji. Ale potrzebujemy też rozwiązań społecznych – nowych formatów rozmowy, uzgodnień, podejmowania decyzji, wchodzenia w interakcje.

Wspomniałem wcześniej o tych, dla których zdalna praca – a może też życie – to „business as usual”. To firmy cyfrowe i ich pracownicy, od dawna wdrażający model Remote. Książka właścicieli firmy Basecamp pod tym tytułem – oferująca narzędzia do zdalnej pracy i działające w totalnie zdalnym modelu – jest teraz hitem. Wszyscy możemy się uczyć praktycznych rozwiązań od tych firm, a startupy – także polskie – chętnie się dzielą swoim doświadczeniem. I tu jest możliwa pułapka. Mam wielką sympatię do startupowców, do ich energii i hartu ducha. Ale nie chciałbym, żeby całe społeczeństwo zostało zaprojektowane przez ludzi od IT.

Kluczowa będzie więc współpraca – wiem, termin oklepany. Wiemy, że ma być „skupione na użytkowniku”, skonsultowane z antropologami i badaczami społecznymi, humanistyczne. Pora te hasła wdrożyć na serio i dobrze zbudować zdalne społeczeństwo. Na te kilka tygodni lub miesięcy życia w zdalnym zanurzeniu – ale może też na dłużej.

To notatka pisana na szybko, zbierająca myśli pojawiająca się na boku intensywnej pracy – zaangażowałem się w stawianie systemu edukacji zdalnej. Będę wdzięczny za uwagi i refleksje – najchętniej w postaci czegoś więcej niż like w serwisie społecznościowym

*

Kilka linków

Venkatesh Rao od dawna mnie inspiruje – teraz pisze o „renensansie tekstowym” w sieci. Interesuje mnie to głównie, bo wiąże się z wizją „indie web” i niezależnego publikowania – obstawiam, że będzie to wkrótce temat na czasie.

Nawiązując do powyższego – „A Domain of One’s Own” to projekt, który rozdaje studentom darmowy hosting i domeny. Wychodząc z założenia, że dobrze funkcjonujący obywatel świat cyfrowego powinien mieć swoją stronę domową, a nie tylko konto na FB. Może włączymy to do naszego modelu edukacji zdalnej?

Jaron Lanier I E. Glen Weyl w „Foreign Affairs” piszą o tym, jak na Tajwanie Civic Tech i otwarta wspołpraca pomogły zwalczyć pandemię. Do tematu otwartej współpracy będę na pewno powracał.

*

Więcej wpisów o zdalnym społeczeństwie. Dziękuję Igorowi Ostrowskiemu za rzucenie hasła i inspirację.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop