Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

30.03.2020
poniedziałek

Koronawirus 2000 (Obserwując społeczeństwo zdalne #3)

30 marca 2020, poniedziałek,

Wyobraźcie sobie, że jest marzec 2000 i mamy pandemię koronawirusa.

W 2000 roku z internetu korzystają 3 miliony Polaków, mających do dyspozycji emaile, strony WWW i czaty na forach. Gada Gadu jest dostępne od pół roku, Neostrada od miesiąca. Większość internautów wdzwania się przez modemy na numer 0202122. Pozostali Polacy mają do dyspozycji radio i telewizję. NIe ma e-commerce i dostaw produktów do domu. Nie ma nawet cienia szansy na zdalną edukację, nikt nie widział jeszcze w internecie wideo. 18% Polaków ma komórki, ale nie da się na nich zainstalować apki kwarantanna domowa. No i nie ma Netfliksa. Za to w latach 1999-2001 działa Napster, więc nieliczni internauci, łamiąc prawo, mają dostęp do szokująco dużej ilości muzyki

Jedna rzecz, która wygląda podobnie, to otwarta współpraca naukowców walczących z wirusem. Od 1997 roku działa otwarta baza artykułów medycznych PubMed, a w 2000 wystartował PubMed, komercyny wydawca Open Access. Ale dane o pandemii nie byłyby aż tak dostępne – nie korzystaliby z nich dziennikarze i „zwykli ludzie”. Wikipedia, symbol wspólnego tworzenia wiedzy, ma dopiero dwa miesiące. To oczywiście oznacza że przynajmniej problem infodemii byłby także mniejszy.

Jednym słowem, nasza reakcja na pandemię jest bardzo internetowa i smartfonowa. Skutki izolacji obywateli i dystansowania się od siebie (termin „social distancing” nie doczekał się jeszcze polskiego neologizmu) w świecie realnym są mitygowane dzięki kontaktom w sieci. Chodzi o dystans fizyczny, jak słusznie zauważają Jonathan Kanter i Adam Kuczyński. Tym ważniejszy staje się kontakt zdalny.

Jak więc wyglądałaby reakcja na koronawirusa w 1999 roku? Paradoksalnie, okaże się to wkrótce. W Polsce są dzisiaj nadal gospodarstwa domowe, w których nie ma internetu. Jest kilkadziesiąt tysięcy dzieci bez komputerów lub telefonów komórkowych. Osoby wykluczone cyfrowo żyją w Polsce sprzed dziesięciu albo nawet dwudziestu lat. Oczywiście, cały system instytucjonalny dookoła nich jest współczesny – choć właśnie przechodzi gwałtowną cyfryzację.

To dlatego „koronawirusa 1999” martwi mnie najbardziej, gdy czytam o rozwoju pandemii w Indiach czy Afryce. Tam oczywiście brak technologii cyfrowych jest tylko jednym z wymiarów ubóstwa. Dlatego myślę, że możliwość zdalnego kontaktu w czasach wymuszonej izolacji będzie predyktorem lepszego poradzenia sobie z pandemią. Zakładam, że możliwość sieciowania przełoży się na mocniejsze sieci wsparcia i współpracy.


Kilka linków

Skoro wszystko musimy robić zdalnie, to wykluczenie cyfrowe będzie jeszcze bardziej bolesne. Pod koniec zeszłego tygodnia opublikowaliśmy w Centrum Cyfrowym analizę wpływu wykluczenia na edukację zdalną.

Dariusz Jemielniak w Jutronautach: Pandemia spowoduje, że będziemy chętniej współpracować. To jeden z przykładów rosnącego w ruchu otwartościowym poczucia, że tworzone przez nas od lat modele współpracy właśnie zyskały na znaczeniu.

W kryzysie platformy internetowe radzą sobie świetnie (bo wszyscy uciekliśmy z „realu” w ich objęcia) – John Naughton w Guardianie pisze o Amazonie.


Więcej wpisów o zdalnym społeczeństwie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop