Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości Kultura 2.0 - Cyfrowy wymiar przyszłości

3.07.2020
piątek

Mój pierwszy robot (Jakub Biernat)

3 lipca 2020, piątek,

Nie spodziewałem się takiego odzewu na poprzedni wpis o moim pierwszym kontakcie z chatbotem. W odpowiedzi dostałem esej o pierwszym robocie, kupionym w czasie pandemii.

Esej napisał mój przyjaciel Jakub Biernat, publicysta, ekspert od dezinformacji i znawca cyberkultury zza wschodniej granicy. Publikuję go z radością, czekając na sygnały od Was o kolejnych tekstach, które mogłyby się złożyć na cykl #CyfrowyPierwszyRaz.

Jest okrąglutki, ma tylko jeden przycisk. Jest jeszcze taki prosty, niezdegenerowany. Nie ma wyświetlacza, a tym bardziej algorytmu sortowania śmieci, który równocześnie będzie dobierał dla mojego smartfona reklamy piwa Tatra do okruchów chipsów i szamponu DX2 do siwiejących włosów. Jest dobry, nie odbierze pracy sprzątaczkom jeśli cię na nie stać, bo kurzu z półek nie zbierze i nie umyje umywalki. Nie ma oczu więc od razu obleje testu Voighta-Kampffa. Nie ma wątpliwości, z kim ma się do czy czynienia. Na razie jeszcze nie zabije nikogo, ani nie przeniesie się w czasie by zlikwidować Johna Connora.

To czwarty, piąty miesiąc pandemii, który jak już wiemy z internetu wstrząsnął światem i „już nic nie będzie takie jak przedtem”. Zupełnie jak nic nie było takie jak przedtem po Wielkiej Depresji, I wojnie światowej, epidemii grypy hiszpanki, II wojny, kryzysie naftowym itd. Naturalnie wśród publicystów sowa Minerwy uwielbia wzlatywać jeszcze przed zmrokiem, przez co oślepiona przez słonce rozbija się w końcu o szybę przystanku PKS zbudowanego za unijne pieniądze i na tym się jej mądrość kończy. To chyba była zresztą pierwsza w historii hybrydowa pandemia wirusowo-internetowa rozgrywająca się bardziej w sieciach społecznościowych niż w życiu realnym (nie deprecjonując oczywiście tragedii jej ofiar i ich rodzin). Jednak dla równowagi warto czasem oderwać nos od internetu i rozejrzeć się po świecie

Ja na przykład odwiedziłem niedawno sklepu znanej międzynarodowej sieci handlowej – czyli coś co kiedyś nazwane byłoby „samem spożywczo-przemysłowym”. Było to jedynie 2 miesiące od czasu, gdy z półek znikały kasze, makarony, papier toaletowy i konserwy, a przerażeni znajomi opowiadali, że porządek od anarchii dzielą trzy dni bez posiłku, bo oni „wyczytali w Internecie”. I pewnie do dziś jedzą, kaszę, makarony i potykają się o bele papieru.

No i dwa miesiące po tej apokalipsie w tym samym sklepie zastałem skromnie stojący na półce robot-odkurzacz za sumę 1/5 pensji minimalnej NETTO! Oznacza to, że najniżej zarabiający pracownik może sobie kupić 5 takich robocików obdarzonych inteligencją nie gorszą od szczura czy chomika i froterować nimi podłogi. Nie kosztuje już 8 tys. zł. Nie trzeba go nabywać półlegalnie sprowadzając Aliekspresem z Chin za 800 zł. Wiadomo, potrzebne są kompetencje cyfrowe i do tego karta kredytowa. Ani socjalizm, ani III czy IV RP nie zrobiły tego co zrealizował międzynarodowy kapitalizm, i to po rzekomym zerwaniu wszystkich łańcuchów logistycznych, w wyniku pandemii . Program „robot+” jest realnością – robot dla każdego po przystępnej cenie.

Cóż poranek po skromnym spotkaniu towarzyskim – małym święcie wiosny czy też końcu pandemii. Nieco ciężkie myśli, skołatana głowa. Butelki uprzątnięte w ręku, kubek z kawą, a po podłodze zasuwa nowy domownik. Jakie myśli kołaczą się w jego obwodach, jak widzi moje mieszkanie, dlaczego wydaje się, że łazi w kółko. Robot nie dość, że pożyteczny to jeszcze dostarcza tych samych wrażeń co chomiki, myszki i rybki ich właścicielom.

Niby działa w niemal doskonale płaskim świecie, ale wykrywa też przepaście – zatem świat widzi trójwymiarowo, ale jedynie w dół. Ciekawe żyć tak nie wiedząc, że nad tobą są „zimne niebieskie przestrzenie”. Czuje? Czuje, bo ma czujnik przeszkód. Ma wolę? Ma! Jest uparty jak T-1000 w Terminatorze. Zawrócenie go z jego algorytmu kopaniem w czujnik zakrawa na zadanie beznadziejne. Jeździ gdzie chce i Bóg jeden wie, co ma w obwodach.

Słowem po raz kolejny zagościła nowa nowoczesność w domu i zagrodzie. Bo z całym szacunkiem smarfon pomagał nam głównie poruszać się po świecie symulakry. A tu coś pożytecznego – tworzącego namacalne dobro. Powiedzcie mi tylko, czy to już? „The future is now?”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop